29.06.2024, 02:42 ✶
Jonathan w swoim życiu kierował się taką zasadą, że nie odmawiał przystępowania do tajnych organizacji podziemnych zwalczających Śmierciożerców, jak i wspólnego wyjścia z Charlotte Crouch-Kelly. Nawet jeśli to wyjście było randką, na którą poszli, bo Charlotte spotkała znajomych swojej matki, a przecież zapoczątkowane na ślubie Blacków przedstawienie musiało trwać dalej. Zresztą nie do końca wierzył, że mógłby jej odmówić bez konieczności szybkiego opusczenia Mediolanu, a przecież nie chciał przedwcześnie kończyć tej już i tak krótkiej, bo w przeciwieństwie do Shafiqa musiał się pojawiać w ich pracy, wycieczki. Zwłaszcza, że po ostatnim liście Jonathan bardzo nie chciał myśleć o rzeczywistości. Kilka razy podczas tego wyjazdu zbierał się, by powiedzieć Charlotte o treści kolejnej wiadomości z Francji, jak i jej nadawcy, ale ostatecznie za każdym razem podejmował decyzję, że chyba jednak wolał spędzać czas w mediolańskim wyparciu. Ignorowanie problemu do czasu, aż nie znajdzie się rozwiązania, to też było jakieś rozwiązanie.
I wieczór był naprawdę udany. Charlotte wyjątkowo nie wykazała się, aż taką ignorancją na kulturę wyższą, jak zazwyczaj (a może to po prostu opera nie uraziła aż tak jej wrażliwego gustu,), a i na kolację nie można było narzekać. Naprawdę nie można było się do niczego przyczepić, zwłaszcza że przecież zdecydowali się na kolację w mugolskim, lub przynajmniej w większości mugolskim, lokalu, więc nie liczyli na żadne popisy z magią w roli głównej.
No dobrze... Może była jedna rzecz, do której mógł się przyczepić – obsługa naprawdę dziwnie na niego reagowała. I to nie w ten sposób pełen zachwytu i uwielbienia, którego by się spodziewał, w końcu włoski klimat czynił go jeszcze przystojniejszym, ale... Z niepokojem? Strachem? Normalnie pewnie po prostu uznałaby to za dziwne, ale jako że ktoś ostatnio groził mu w pewnym liście, to Jonathan chyba przejmował się takimi sprawami bardziej, niż powinien.
– Hm... Może po prostu są przerażeni tym, że patrzą na mnie i orientują się, że ich własna płeć może być również szalenie pociągająca – zasugerował z typowym dla siebie uśmiechem, który jednak nie objął w pełni oczu Selwyna. – Albo myślą, że oto sam Eros stąpił na ziemię? Też bym pobladł na tę myśl. W końcu pewnego dnia ma on powrócić i... A nie. To Jezus i chrześcijanie. A więc gdybym był Erosem, moje przybycie tutaj byłoby jeszcze bardziej tajemnicze. – Z kolei na myśl o jej ostatnich słowach już naprawdę się uśmiechnął. – Charlotte, kochana, mogę ci obiecać, że doświadczam z tobą Mediolanu po raz pierwszy, a nawet gdyby rzeczywiście było tak jak mówisz, to jedna randka to byłoby zdecydowanie za mało, abym złamał tak poważną umowę. Jak deser?
I wieczór był naprawdę udany. Charlotte wyjątkowo nie wykazała się, aż taką ignorancją na kulturę wyższą, jak zazwyczaj (a może to po prostu opera nie uraziła aż tak jej wrażliwego gustu,), a i na kolację nie można było narzekać. Naprawdę nie można było się do niczego przyczepić, zwłaszcza że przecież zdecydowali się na kolację w mugolskim, lub przynajmniej w większości mugolskim, lokalu, więc nie liczyli na żadne popisy z magią w roli głównej.
No dobrze... Może była jedna rzecz, do której mógł się przyczepić – obsługa naprawdę dziwnie na niego reagowała. I to nie w ten sposób pełen zachwytu i uwielbienia, którego by się spodziewał, w końcu włoski klimat czynił go jeszcze przystojniejszym, ale... Z niepokojem? Strachem? Normalnie pewnie po prostu uznałaby to za dziwne, ale jako że ktoś ostatnio groził mu w pewnym liście, to Jonathan chyba przejmował się takimi sprawami bardziej, niż powinien.
– Hm... Może po prostu są przerażeni tym, że patrzą na mnie i orientują się, że ich własna płeć może być również szalenie pociągająca – zasugerował z typowym dla siebie uśmiechem, który jednak nie objął w pełni oczu Selwyna. – Albo myślą, że oto sam Eros stąpił na ziemię? Też bym pobladł na tę myśl. W końcu pewnego dnia ma on powrócić i... A nie. To Jezus i chrześcijanie. A więc gdybym był Erosem, moje przybycie tutaj byłoby jeszcze bardziej tajemnicze. – Z kolei na myśl o jej ostatnich słowach już naprawdę się uśmiechnął. – Charlotte, kochana, mogę ci obiecać, że doświadczam z tobą Mediolanu po raz pierwszy, a nawet gdyby rzeczywiście było tak jak mówisz, to jedna randka to byłoby zdecydowanie za mało, abym złamał tak poważną umowę. Jak deser?