29.06.2024, 11:33 ✶
Wiedziała doskonale, jak na niego działa. Wiedziała, które perfumy sprawiają, że Perseusowi kręci się w głowie, wiedziała też, które uśmiechy sprawiają, że nogi się pod nim uginają. Nie chciała psuć jej własnego wesela, lecz to, co się stało, było niedopuszczalne. Nie mogła powstrzymać się przed ściągnięciem brwi w wyrazie niezadowolenia, nie mogła powstrzymać się przed poinformowaniem męża, że coś tu było nie tak.
- Ktoś... - powtórzyła miękko, przekrzywiając głowę. Pozwoliła, by ozdoby we włosach zafalowały, migocząc w blasku świec, by rzuciły krwawą łunę na jej bladą skórę. - Jeśli kryzys został zażegnany...
Karminowe usta rozciągnęły się w uśmiechu, a wzrok nieznacznie złagodniał. Vespera lekko pokręciła głową na znak, że ona nie zaryzykuje. Nie mogła, nie potrafiła - nie w jej stanie, nie na oczach tylu osób. Miast tego przysunęła się do Blacka, ujmując jego dłoń w swoje szczupłe palce.
- Tort... - oczy kobiety zalśniły. Czy Vespera kochała słodycze, prawie tak samo jak Victoria, która kręciła się po sali i podjadała to truskawki w czekoladzie, to inne słodkości? Czy może to nowe życie sprawiło, że na samą myśl o torcie, którego smaki przecież sama wybrała, czuła ekscytację?
Stała obok męża, wyprostowana i dumna, wcale nie przejmując się tym, że tort znacznie ją przewyższał. Z gracją położyła dłoń na dłoni Perseusa, którego palce owinęły się wokół rękojeści. Poczuła przyjemny dreszcz, pnący się wzdłuż kręgosłupa, gdy jej skóra dotknęła rękojeści. A potem...
Potem nie stało się nic. Ukroili pierwszy kawałek, zgodnie z wieloletnią tradycją. Vespera wbiła widelczyk w ciasto, a potem ostrożnie skierowała sztuciec w stronę ust Perseusa. Jeżeli ktoś spodziewał się czegoś innego, musiał obejść się smakiem. Vespera lśniła, lśniła dumą i bezbrzeżną miłością do swojego męża. Czy ktokolwiek byłby w stanie udawać ten wzrok pełen uwielbienia? Raczej nie. Ten ślub musiał być z miłości.
- Nieco za słodki - szepnęła do męża, ale bez cienia pretensji w głosie. Była tak podekscytowana na myśl o cieście, ale... okazało się nie tym, czego chciała. Trochę rozczarowujące.