Jeden całus, później drugi, a do tego wszystkiego jeszcze uścisk. Wylewność typowo francuska, ale i charakterystyczna dla blondynki, pochodzącej przecież spod Paryża. To właśnie w tamtejszej posiadłości, przyszlo jej spędzić swoją młodość. Do Londynu przeniosła się dopiero jako dorosła kobieta, w ślad za starszym bratem, ale też po to, aby poznać swojego męża. Mowa tu rzecz jasna o Oswaldzie Prewettcie.
- Jak zwykle przesadzasz z komplementami, Anthony! - odpowiedziała, po prawdzie będąc mile połechtaną otrzymanym komplementem. Jak zawsze starała się wyglądać odpowiednio do okazji. Czarna sukienka sięgająca kolan, z koronkowymi wstawkami przy rękawach i sporym dekolcie, zapewne bardziej pasowałaby komuś ciut młodszemu, ale Delacour nie była kimś, kto tego typu kwestiami zwykł się przejmować. - Ty również wyglądasz wspaniale, czy to garnitur z nowej kolekcji Rosierów? - pozwoliła sobie przy okazji przesunąć palcami prawej dłoni po rękawie. Podziwiając materiał. Wykonanie marynarki. Zadane pytanie było nieprzypadkowe. Wszak zapewne nie była jedyną osobą, która miała okazje zobaczyć billboardy domu mody Rosier, z których do przechodniów uśmiechał się właśnie Anthony Shafiq.
I nie. Dla Agnès nawet trochę zaskakującym nie było to, iż to właśnie Anthony'ego Shafiqa wybrali na swojego modela. Sama zapewne postąpiłaby podobnie. Rzecz jasna gdyby chciała zająć się jakimkolwiek biznesem. Poświęcić na to swój cenny czas.
Kiedy Anthony przeszedł do przedstawiania swojego towarzysza, spojrzenie przeniosła na Aryamana Birla. Pozwoliła sobie wyciągnąć w jego kierunku prawą dłoń. Wyraźnie tym samym czegoś oczekiwała. W jaki sposób jednak zdecyduje się z nią przywitać nieznajomy mężczyzna?
- Nigdy nie byłam w Indiach, będzie musiał poświęcić mi pan później nieco czasu i opowiedzieć trochę o swoich rodzinnych stronach. - zwróciła się jeszcze do rzekomego hindusa. I wyglądało na to, że jej zainteresowanie jego osobą na tych słowach właśnie dobiegło końca.
Albo może było to spowodowane kolejnym pytaniem zadanym przez Anthony'ego?
- Dokładnie tak, kochany. Moja bratanica - tutaj wskazała na Celine, która siedziała za fortepianem. - zgodziła się znaleźć dla nas wszystkich nieco czasu i zagrać kilka utworów. Podejrzewam, że powinny one przypaść Tobie do gustu.