08.01.2023, 00:19 ✶
Rozciągnął usta w uśmiechu, a w oczach odbiło się szczere rozbawienie, być może pewien podziw, co do tego w jaki sposób Florence poprawiła go przy definicji morderstwa doskonałego. Sam, jeżeli miałby do takowego się zabrać, pewnie miałby mało cech ze swojej codziennej chaotyczności. Tak samo, zresztą, działo się w laboratorium. Na długich stołach czy w szafkach miał pedantyczny porządek, bo wiedział, że tworzenie roztworów i mieszanie ich wymaga odpowiedniej precyzji oraz higieny, tak samo było z jakimkolwiek, wcześniej planowanym, morderstwem. Głównie dlatego podjął dorywczą pracę jako Antropolog w Ministerstwie, bo poza uzdrowicielskimi zdolnościami był również w stanie wywnioskować w jaki sposób mogłaby myśleć osoba, która nie zabiła akurat w afekcie. Czy go to przerażało? Niekoniecznie. Czy rozumiał pobudki takowych delikwentów? Rownież nie zawsze, więc niespecjalnie się przejmował. Liczyło się, że potrafił rozwikłać i dopasować wzór, było to dla niego zagadką składająca się z wielu czynników, które dopasowane z odpowiednią precyzją dawały wyśniony efekt - satysfakcjonujący i jakże wciągający.
- Lubię twoją pewność siebie - odparł bez zastanowienia i uniósł trochę brwi, bo wydało mu się to niesamowicie odważnym stwierdzeniem - W sensie, sposób myślenia. - poprawił się, chociaż nie był pewien dlaczego, może uznał, że tak będzie bezpieczniej. Nawet jeżeli znał Florence i czuł się stosunkowo komfortowo w jej towarzystwie, nie chciał sprawić, że ona poczułaby się niekomfortowo, a wiedział, że potrafił swoimi, niektórymi, nieprzemyślanymi wypowiedziami przekroczyć granice.
- Śmiało zakładasz, że zapytałbym kogokolwiek o zdanie zanim bym odwiedził. A jeżeli chodzi o to jak takowa sytuacja odbiłaby się na mojej 'reputacji', to muszę zaznaczyć, ze chyba jej nie posiadam, a jeżeli już to kręci się wokoło 'ten mąż Eden, który mało mówi, dziwnie się na mnie patrzy i widuje jego nazwisko w dziwnych artykułach naukowych' - mimo przesiadywania w piwnicy, wiedział co się o nim mówiło, nie był aż tak ślepy i głuchy na takie rzeczy, po prostu mu nie przeszkadzały, a to też było kością niezgody pomiędzy nim, a żoną, ale nie chciał teraz o tym myśleć. W końcu przyszedł tutaj, aby się bawić, korzystać z 'umowy społecznej' na swoją korzyść, przynajmniej przed chwilą podsumowali w rozmowie, że tak to właśnie działa i inaczej zacząć działać nie może.
Nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić przez chwilę, ale ostatecznie po prostu podał jej rękę i pozwolił, aby to ona prowadziła.
- Nie żartowałem z tym prowadzeniem. - przestrzegł jeszcze zanim znaleźli się w centrum sali, gdzie otaczały ich inne, skupione na siebie pary. Jedne tańczące w rytm muzyki, inne kompletnie o nim zapominając. Lestrange zamrugał pare razy, spojrzał na Bulstrone, na jej dłonie, na twarz, na sukienkę. Gdzie właściwie powinien położyć ręce? Ostatecznie myślenie pochłonęło go całkowicie i jeżeli byłby obrazkiem w nowoczesnym komputerze to na jego czole pojawiłby się symbol buforowania.
- Lubię twoją pewność siebie - odparł bez zastanowienia i uniósł trochę brwi, bo wydało mu się to niesamowicie odważnym stwierdzeniem - W sensie, sposób myślenia. - poprawił się, chociaż nie był pewien dlaczego, może uznał, że tak będzie bezpieczniej. Nawet jeżeli znał Florence i czuł się stosunkowo komfortowo w jej towarzystwie, nie chciał sprawić, że ona poczułaby się niekomfortowo, a wiedział, że potrafił swoimi, niektórymi, nieprzemyślanymi wypowiedziami przekroczyć granice.
- Śmiało zakładasz, że zapytałbym kogokolwiek o zdanie zanim bym odwiedził. A jeżeli chodzi o to jak takowa sytuacja odbiłaby się na mojej 'reputacji', to muszę zaznaczyć, ze chyba jej nie posiadam, a jeżeli już to kręci się wokoło 'ten mąż Eden, który mało mówi, dziwnie się na mnie patrzy i widuje jego nazwisko w dziwnych artykułach naukowych' - mimo przesiadywania w piwnicy, wiedział co się o nim mówiło, nie był aż tak ślepy i głuchy na takie rzeczy, po prostu mu nie przeszkadzały, a to też było kością niezgody pomiędzy nim, a żoną, ale nie chciał teraz o tym myśleć. W końcu przyszedł tutaj, aby się bawić, korzystać z 'umowy społecznej' na swoją korzyść, przynajmniej przed chwilą podsumowali w rozmowie, że tak to właśnie działa i inaczej zacząć działać nie może.
Nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić przez chwilę, ale ostatecznie po prostu podał jej rękę i pozwolił, aby to ona prowadziła.
- Nie żartowałem z tym prowadzeniem. - przestrzegł jeszcze zanim znaleźli się w centrum sali, gdzie otaczały ich inne, skupione na siebie pary. Jedne tańczące w rytm muzyki, inne kompletnie o nim zapominając. Lestrange zamrugał pare razy, spojrzał na Bulstrone, na jej dłonie, na twarz, na sukienkę. Gdzie właściwie powinien położyć ręce? Ostatecznie myślenie pochłonęło go całkowicie i jeżeli byłby obrazkiem w nowoczesnym komputerze to na jego czole pojawiłby się symbol buforowania.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated