29.06.2024, 15:49 ✶
Była przygotowana. Mogła zareagować. Wiedziała, przeczuwała że coś było nie tak skoro nagle ktoś podszedł do sceny, a potem zrobiło się zamieszanie. MOGŁA zareagować, a teraz nie miała takiej okazji. Była zła - nie, była wściekła, bo w jej wyobrażeniu ktoś porwał młodą rudowłosą córkę Mulcibera, który pędził już w stronę sceny. A ona miała w dłoni różdżkę, jeszcze kilka sekund temu. Olivia nienawidziła być bezsilna - to było uczucie, które towarzyszyło jej kiedyś bardzo, bardzo często, dlatego też w tej chwili nie odczuwała zwykłej dla siebie empatii, a złość.
- Gdzie z łapami! - syknęła w kierunku Charlesa, wymykając się z jego objęć. Uniosła palec wskazujący na wysokość jego twarzy. Furia, która malowała się na twarzy kobiety, zupełnie nie pasowała do wizerunku, który prezentowała wcześniej. Charles nie tylko naruszył jej przestrzeń osobistą, ale i po części to była jego wina, że Sophie zniknęła.
Ale widziała, jak się martwił. Jak zerkał, szukał kogoś wzrokiem. Jeżeli ona w pierwszym odruchu go obwiniła, to... Co on sam musiał o sobie myśleć? Ta myśl wypłynęła na wierzch, pozwalając Quirke odrobinę opanować emocje. Spokój, tylko spokój mógł ich uratować.
- Przepraszam. Ale nie dotykaj mnie więcej bez pozwolenia, proszę. - powiedziała cicho, nawet nieco przepraszającym tonem. Nerwowym ruchem poprawiła rude włosy, które rozsypały się pod wpływem gwałtownego ruchu. - Co teraz? Wyglądają na aurorów. Czemu tu się pojawili?
Zerknęła w stronę sceny i pobladła. Skoro byli tu aurorzy... Olivia spojrzała na młodego Mulcibera poważnie.
- Mam wrażenie, że o czymś nam nie mówią. Skoro zjawili się tak szybko, to coś z tym facetem było nie tak. Mam nadzieję, że szybko ją znajdą, może być niebezpieczny. Mogę ci jakoś pomóc? Nie wiem... Jak miała na imię twoja kuzynka? Znasz tamtego faceta? Może macie coś, co należy do niej? Niektórzy mogliby poszukać jej przy pomocy magii, jeśli macie jej rzeczy - Olivia mówiła szybko. Tak szybko, że niemal zapominała nabierać tchu w płuca. Ale cholera, z jej perspektywy to naprawdę groźnie wyglądało, bo Aurorzy nie pojawiali się tak po prostu o, z głupia frant. Była święcie przekonana, że mężczyzna, który zabrał Sophie, był po prostu niebezpieczny i ten facet, którego wzięła za narzeczonego Mulciberówny, musiał to zauważyć - i dlatego przerwał widowisko.