29.06.2024, 17:15 ✶
– Zdecydowanie nie przeszkadza – zapewnił ją uśmiechniety, bo chyba nie byłby sobą, gdyby nie cieszył się z tego, że ludzie cieszyli się na jego widok. Zresztą był pewny, że Rita i tak świetnie dawałaby sobie radę z wszelkimi pomówieniami na temat nepotyzmu, które mogłyby się pojawić.
– Świetnie, a więc postanowione – powiedział entuzjastycznie na jej propozycję. Zdecydowanie chętniej będzie też widywał córkę Charlotte poza biurem, zwłaszcza, że i tak pewnie, nieco nieumyślnie, rozpieszczał jej brata trochę bardziej, jako że był jego chrześniakiem. – Mam więc nadzieję, że cię nie rozczarują.
Wspólnie ruszyli by wydostać się z budynku Ministerstwa Magii i przenieść się w odpowiednie miejsce i już niedługo po tym, znaleźli się w dość niewielkiej, ale za to bardzo klimatycznej kawiarni w podziemiach małego teatru. Na ceglanych ścianach wypisano kolorową farba cytaty różnych mniej, lub bardziej znanych sztuk, jak i porozwieszano plakaty reklamujące najnowsze przedstawienie panującej tutaj grupy teatralnej o nazwie... Teatr.
– Hm... A więc to chyba jeden z tych młodych teatrów, który chce się na siłę popisać przewrotnością swoich sztuk – mruknął cicho w kierunku młodej Kelly, tak by obsługa ich nie słyszała. – Ale lepsze to, niż te młode grupy teatralne, które robią biograficzne sztuki, twierdząc, że chodzi im o szczere opowiedzenie historii, a jedynie zarzucają widza kolejnymi traumami głównych bohaterów. Kiedyś grałem w takiej jednej. Personifikację traumy. Chyba wyjątkowo nie będę skromny i powiem, że byłem jedynym udanym elementem tej sztuki. – Ile to było lat temu? Chyba dwadzieścia pięć. I pomyśleć, że kiedyś myślał, że o tamtej roli historycy magicznego teatru będą potem pisali w jego biografiach. Przynajmniej o reżyserze tamtego przedstawienia też nikt nie pisał. – Wiesz już co chcesz?
Trzeba było przyznać, że ta kawiarnia teatralna, robiła to co, według Jonathana, powinny robić wszystkie kawiarnie teatralnej – umieszczone za szklaną witryną wypieki w jakiś sposób nawiązywały do samego teatru. Były więc przysmaki w kształcie masek, czy ciasta, na których ktoś złotym lukrem wypisał fragmenty różnych poematów, tak jak na ścianach.
– Świetnie, a więc postanowione – powiedział entuzjastycznie na jej propozycję. Zdecydowanie chętniej będzie też widywał córkę Charlotte poza biurem, zwłaszcza, że i tak pewnie, nieco nieumyślnie, rozpieszczał jej brata trochę bardziej, jako że był jego chrześniakiem. – Mam więc nadzieję, że cię nie rozczarują.
***
Wspólnie ruszyli by wydostać się z budynku Ministerstwa Magii i przenieść się w odpowiednie miejsce i już niedługo po tym, znaleźli się w dość niewielkiej, ale za to bardzo klimatycznej kawiarni w podziemiach małego teatru. Na ceglanych ścianach wypisano kolorową farba cytaty różnych mniej, lub bardziej znanych sztuk, jak i porozwieszano plakaty reklamujące najnowsze przedstawienie panującej tutaj grupy teatralnej o nazwie... Teatr.
– Hm... A więc to chyba jeden z tych młodych teatrów, który chce się na siłę popisać przewrotnością swoich sztuk – mruknął cicho w kierunku młodej Kelly, tak by obsługa ich nie słyszała. – Ale lepsze to, niż te młode grupy teatralne, które robią biograficzne sztuki, twierdząc, że chodzi im o szczere opowiedzenie historii, a jedynie zarzucają widza kolejnymi traumami głównych bohaterów. Kiedyś grałem w takiej jednej. Personifikację traumy. Chyba wyjątkowo nie będę skromny i powiem, że byłem jedynym udanym elementem tej sztuki. – Ile to było lat temu? Chyba dwadzieścia pięć. I pomyśleć, że kiedyś myślał, że o tamtej roli historycy magicznego teatru będą potem pisali w jego biografiach. Przynajmniej o reżyserze tamtego przedstawienia też nikt nie pisał. – Wiesz już co chcesz?
Trzeba było przyznać, że ta kawiarnia teatralna, robiła to co, według Jonathana, powinny robić wszystkie kawiarnie teatralnej – umieszczone za szklaną witryną wypieki w jakiś sposób nawiązywały do samego teatru. Były więc przysmaki w kształcie masek, czy ciasta, na których ktoś złotym lukrem wypisał fragmenty różnych poematów, tak jak na ścianach.