Do znajdującej się pod Londynem nie przybył sam - towarzyszyła mu panna Mulciber. Z poznaną podczas kiermaszu z okazji Lammas Sophie spędził tamtego dnia całkiem miły wieczór, po którym spotkali się jeszcze parę razy. Zachowując dla siebie swoje prawdziwe motywy zdecydował się zaprosić dziewczynę na ten wieczorek hazardowy. To będzie jego wieczór, zwłaszcza jeśli dziewczyna przyniesie mu szczęście we wszystkich grach hazardowych grach, jakich podejmie się tego wieczoru.
Podczas tego wieczora naprawdę docenił hojność organizującej ten wieczorek hazardowy czarownicy. To właśnie ona pozwoliła mu zakupić na ten szczególny dzień stosowną do okazji szatę wyjściową - do kompletu złożonego z czarnej koszuli, aksamitnej kamizelki z wyszywanymi wzorami, i muszki założył czarną, jednorzędową marynarkę z aksamitu z jedwabnymi klapami.
— Bonsoir ciociu Agnès. Bardzo cieszę się na nasze spotkanie i wieczór pełen atrakcji. — Powitał swoją dobrodziejkę odpowiednio dobranymi słowami i ciepłym tonem głosu oraz nieodłącznym ucałowaniem powietrza wokół obu policzków starszej kobiety, kiedy zbliżył się do niej prowadząc pod rękę Sophie. Tego rodzaju powitanie tworzyło pozory zażyłości, które skrupulatnie podtrzymywał.
— Tante, chciałbym przedstawić tobie moją uroczą towarzyszkę, pannę Sophie Mulciber. Sophie prowadzi własne przedsiębiorstwo, zajmując się wytwórstwem napojów wysokoprocentowych. — Po pierwszej wymianie zdań z gospodynią dzisiejszego wieczorku, poczuł się zobowiązany do przedstawienia swojej towarzyszki. Biorąc pod uwagę okoliczności pierwszego ich spotkania to ukazanie Sophie jako właścicielki tego rodzaju interesu nie było przesadzone.