30.06.2024, 17:24 ✶
Charlie nie był osobą, która odmawiałaby kobiecie, tym bardziej, gdy tą kobietą była sama ciocia Lorien. Sobotni ranek miał być naznaczony błogim lenistwem, lecz żona wuja Roberta miała inny plan na Charlesowe życie. Może wybrała akurat jego, by udowodnił jej swoje męstwo i pokazał, że mimo paru lat po ukończeniu szkoły, nadal ma w rękach siłę godną przyszłego aurora!... I chociaż już dawno jej nie miał, nie zamierzał tego pokazywać - pakunki cioci znalazły się tam, gdzie powinny, choć kosztowało to Charlesa zbyt wiele sił, nerwów i zbyt wiele naciągniętych mięśni w plecach. Zadanie zostało jednak wykonane.
Spotkanie pani mammy nie mogło być aż tak straszne, jak ta praca, którą właśnie wykonał. W gruncie rzeczy, wszyscy czystokrwislści byli tacy sami. Nawet dom państwa Crouch był niedaleko, może nawet w tej samej dzielnicy? Zupełnie zwyczajna ulica mugoli i zupełnie zwyczajna kamienica: ni mniej, ni więcej, niż u Mulciberów.
- Ciocia ma tak blisko do rodziców! - Ucieszył się Charlie, gdy ciocia zarządziła koniec drogi. Poprawienie kołnierzyka przypomniało mu o odgarnięciu grzywki. Musiał być w nieładzie po całej tej pracy! Zaraz jednak ręce zajęły mu kwiaty. - Proszę się nie martwić, ciociu, będę się zachowywał. Nie będzie się ciocia musiała wstydzić. - Uśmiechnął się grzecznie.
Nie miał pojęcia, czego się spodziewać, ale też nie martwił się na zapas. Przywita się z panią domu, weźmie rzeczy i wrócą do domu. Proste, szybkie, bez problemu.
Spotkanie pani mammy nie mogło być aż tak straszne, jak ta praca, którą właśnie wykonał. W gruncie rzeczy, wszyscy czystokrwislści byli tacy sami. Nawet dom państwa Crouch był niedaleko, może nawet w tej samej dzielnicy? Zupełnie zwyczajna ulica mugoli i zupełnie zwyczajna kamienica: ni mniej, ni więcej, niż u Mulciberów.
- Ciocia ma tak blisko do rodziców! - Ucieszył się Charlie, gdy ciocia zarządziła koniec drogi. Poprawienie kołnierzyka przypomniało mu o odgarnięciu grzywki. Musiał być w nieładzie po całej tej pracy! Zaraz jednak ręce zajęły mu kwiaty. - Proszę się nie martwić, ciociu, będę się zachowywał. Nie będzie się ciocia musiała wstydzić. - Uśmiechnął się grzecznie.
Nie miał pojęcia, czego się spodziewać, ale też nie martwił się na zapas. Przywita się z panią domu, weźmie rzeczy i wrócą do domu. Proste, szybkie, bez problemu.