08.01.2023, 12:28 ✶
Gdyby Darcy wiedział, co przeszło Eunice przez głowę, pewnie by się spłoszył. Nie dlatego, że mu się nie podobała – jeszcze dwa lata temu mógłby być przeszczęśliwy. Ale teraz była mężatką. Romanse z mężatkami, zwłaszcza takimi, które miały starszych, wpływowych mężów czystej krwi, mogły skończyć się pływaniem w Tamizie. Z zawiązanymi nogami i rękami na przykład. Wiedział o tym doskonale, bo sam taką scenę kiedyś opisał.
- Mogą z tym poczekać jakieś sześć, siedem lat – zgodził się Darcy wspaniałomyślnie. – Sama rozumiesz, w tej chwili jestem jeszcze trochę młody. Wiele osób uważa, że pisarz powinien mieć brodę i zmarszczki. Jak zrobią ten posąg, kiedy będę miał koło trzydziestki, będę wyglądać na nim poważniej, prawda?
W tej chwili Darcy’emu wydawało się, że koło trzydziestki będzie jeśli nie bardzo stary, to przynajmniej… stosunkowo wiekowy. Co udowadniało tylko, jak jeszcze był młody.
- Muszę skromnie przyznać, że jednak moja historia nie umywała się do baśni Barda Beedle’a – przyznał, zupełnie jak nie on, ale mogło chodzić o to, że po prostu uważał, że zrobił tak ogromny postęp od tamtych dawnych, szczenięcych lat, że mógł przyznać, że historie, jakie pisał w wieku lat sześciu, niekoniecznie były aż tak genialne.
- Gdybym to ci zdradził, to już znałabyś finał – powiedział Darcy z czarującym uśmiechem. – Bo na początku tego nie wiadomo. Bohater musi ją znaleźć. Czegoś od niej potrzebuje. Słyszał, że jest zła i tak też sądzi, ale jak jest naprawdę? O tym przekona się dopiero pod sam koniec opowieści – wyjaśnił. Ach, ależ on był teraz szczęśliwy! Lubił rozmawiać o swojej twórczości tylko trochę mniej niż o samym sobie. Co poradzić, osobowość narcystyczna w pełnej krasie. Chociaż on oburzyłby się na taką diagnozę. – Podobno lubi lasy. Ale ona także prowadzi swoją grę, ma swoje tajemnice i swoje dążenia. W tej książce nic ma nie być takie, jakie się wydaje… przyznaję, trochę się obawiam – westchnął. – Wiesz, czy to się sprzeda. Ale będzie romans, będzie akcja i czarna magia, to może? – zastanowił się.
Oczywiście, na kolejne słowa Eunice, okazał uprzejme zainteresowanie. Był narcyzem, ale był też chłopcem całkiem bystrym. Dość, by wiedzieć, że jeżeli chce być lubiany przez kobiety, rozmawiając z takimi nie może przez cały czas gadać wyłącznie o sobie, i ignorować to, co mówią one.
- Antyk, rozumiem? A co to za przeklęty wazon? Czyżby coś psuło ci wystrój w domu? Czekaj, niech zgadnę, ulubiona waza twojego męża? – spytał, po czym zamilkł na chwilę, kiedy kelnerka stawiała przed nimi herbatę oraz ciasto.
- Mogą z tym poczekać jakieś sześć, siedem lat – zgodził się Darcy wspaniałomyślnie. – Sama rozumiesz, w tej chwili jestem jeszcze trochę młody. Wiele osób uważa, że pisarz powinien mieć brodę i zmarszczki. Jak zrobią ten posąg, kiedy będę miał koło trzydziestki, będę wyglądać na nim poważniej, prawda?
W tej chwili Darcy’emu wydawało się, że koło trzydziestki będzie jeśli nie bardzo stary, to przynajmniej… stosunkowo wiekowy. Co udowadniało tylko, jak jeszcze był młody.
- Muszę skromnie przyznać, że jednak moja historia nie umywała się do baśni Barda Beedle’a – przyznał, zupełnie jak nie on, ale mogło chodzić o to, że po prostu uważał, że zrobił tak ogromny postęp od tamtych dawnych, szczenięcych lat, że mógł przyznać, że historie, jakie pisał w wieku lat sześciu, niekoniecznie były aż tak genialne.
- Gdybym to ci zdradził, to już znałabyś finał – powiedział Darcy z czarującym uśmiechem. – Bo na początku tego nie wiadomo. Bohater musi ją znaleźć. Czegoś od niej potrzebuje. Słyszał, że jest zła i tak też sądzi, ale jak jest naprawdę? O tym przekona się dopiero pod sam koniec opowieści – wyjaśnił. Ach, ależ on był teraz szczęśliwy! Lubił rozmawiać o swojej twórczości tylko trochę mniej niż o samym sobie. Co poradzić, osobowość narcystyczna w pełnej krasie. Chociaż on oburzyłby się na taką diagnozę. – Podobno lubi lasy. Ale ona także prowadzi swoją grę, ma swoje tajemnice i swoje dążenia. W tej książce nic ma nie być takie, jakie się wydaje… przyznaję, trochę się obawiam – westchnął. – Wiesz, czy to się sprzeda. Ale będzie romans, będzie akcja i czarna magia, to może? – zastanowił się.
Oczywiście, na kolejne słowa Eunice, okazał uprzejme zainteresowanie. Był narcyzem, ale był też chłopcem całkiem bystrym. Dość, by wiedzieć, że jeżeli chce być lubiany przez kobiety, rozmawiając z takimi nie może przez cały czas gadać wyłącznie o sobie, i ignorować to, co mówią one.
- Antyk, rozumiem? A co to za przeklęty wazon? Czyżby coś psuło ci wystrój w domu? Czekaj, niech zgadnę, ulubiona waza twojego męża? – spytał, po czym zamilkł na chwilę, kiedy kelnerka stawiała przed nimi herbatę oraz ciasto.