30.06.2024, 19:46 ✶
Piękna wizja rozwiała się jak dym na wietrze i Laurent stracił swój urok. Prysnął czar i Prewett stał się znów klientem, zwykłym przechodniem, który odbierał zamówienie.
Wspomnienie o Prewettach w rodzinie nieco wytrąciło Charlesa z marazmu, w który zaczął się zapadać.
- Mamy? Ach, ciocia Lorien. - Czy naprawdę była rodziną? Była kochana, to prawda, lecz wżeniła się w ród. Czy przez to jednak nie stała się krewną? Pojęcia były problematyczne. - Tak, wydaje się, że nie sposób nie doszukać się pokrewieństwa z którymkolwiek z rodów.
Charles obserwował zwinne palce Laurenta, gdy odmierzał, rozdzielał i upychał kryształki do fajki. Zaschło mu w ustach. Wiedział, do czego to dąży. Widział płomień i dym opuszczający nozdrza mężczyzny. Fajka, obrócona w jego stronę.
Dłoń sama uniosła się ku fajce, ale do niej nie dotarła. Spoczęła z powrotem na blacie. Nie wiedzieć kiedy, Charlie usiadł po drugiej stronie stolika.
- Nie powinienem. - Oparł się słabo. - Nigdy wcześniej nie paliłem. Nie wiem, jak.
Wspomnienie o Prewettach w rodzinie nieco wytrąciło Charlesa z marazmu, w który zaczął się zapadać.
- Mamy? Ach, ciocia Lorien. - Czy naprawdę była rodziną? Była kochana, to prawda, lecz wżeniła się w ród. Czy przez to jednak nie stała się krewną? Pojęcia były problematyczne. - Tak, wydaje się, że nie sposób nie doszukać się pokrewieństwa z którymkolwiek z rodów.
Charles obserwował zwinne palce Laurenta, gdy odmierzał, rozdzielał i upychał kryształki do fajki. Zaschło mu w ustach. Wiedział, do czego to dąży. Widział płomień i dym opuszczający nozdrza mężczyzny. Fajka, obrócona w jego stronę.
Dłoń sama uniosła się ku fajce, ale do niej nie dotarła. Spoczęła z powrotem na blacie. Nie wiedzieć kiedy, Charlie usiadł po drugiej stronie stolika.
- Nie powinienem. - Oparł się słabo. - Nigdy wcześniej nie paliłem. Nie wiem, jak.