30.06.2024, 20:43 ✶
Dłonie Charliego zadrżały, gdy jedna z nich znalazła się w rękach Laurenta. Palce na fajce ułożyły się niemal naturalnie, wiedzione dotykiem. Tak prosta, a jednocześnie tak intymna czynność sprawiała, że Charles mógł tylko zerkać na towarzysza z wahaniem, z lekko uchylonymi w oczekiwaniu ustami.
Płomień pojawił się, Charlie był gotowy i nie było już odwrotu. Mógłby jeszcze odmówić, bo co powiedziałby ojciec? Co powiedziałby wuj widząc, że Charles raczy się z klientem asortymentem sklepu w taki sposób? I choć przeciw było zdecydowanie więcej, niż za, Charlie nie zamierzał teraz się wycofać. Wszystko było dla ludzi. Nieznajomy był przekonywujący nawet bez słów.
Nie zaciągał się zbyt mocno. Dym łaskotał w gardło i wypełniał płuca ciepłem, lecz musiała minąć chwila, nim dym dosięgnie głowy. Przytrzymał narkotyk w klatce piersiowej chwilę dłużej nim pozwolił mu ulecieć.
- Co powinienem poczuć? - Zapytał, powstrzymując kaszel. Gdyby zaciągnął sie mocniej, z pewnością do tego by doszło, teraz jedynie oczy podeszły łzami, a chrząknięcie oczyściło gardło.
To kolejne słowa Laurenta sprawiły, że Charlie miał ochotę zachłysnąć się samymi swoimi myślami i umrzeć, by uciec od zawstydzenia. Teraz nie było już wątpliwości. Wcześniej nie czytał między wierszami.
- Dlaczego mówisz mi takie rzeczy? - Zapytał wprost. Gdyby padło to z ust kobiety, mógłby reagować inaczej. Ten mężczyzna zaś... Cóż, był niesamowity. Ale czy to powodowało, że Charlie mógł patrzeć na niego okrągłymi oczyma i kąpać się w blasku tych komplementów?
Płomień pojawił się, Charlie był gotowy i nie było już odwrotu. Mógłby jeszcze odmówić, bo co powiedziałby ojciec? Co powiedziałby wuj widząc, że Charles raczy się z klientem asortymentem sklepu w taki sposób? I choć przeciw było zdecydowanie więcej, niż za, Charlie nie zamierzał teraz się wycofać. Wszystko było dla ludzi. Nieznajomy był przekonywujący nawet bez słów.
Nie zaciągał się zbyt mocno. Dym łaskotał w gardło i wypełniał płuca ciepłem, lecz musiała minąć chwila, nim dym dosięgnie głowy. Przytrzymał narkotyk w klatce piersiowej chwilę dłużej nim pozwolił mu ulecieć.
- Co powinienem poczuć? - Zapytał, powstrzymując kaszel. Gdyby zaciągnął sie mocniej, z pewnością do tego by doszło, teraz jedynie oczy podeszły łzami, a chrząknięcie oczyściło gardło.
To kolejne słowa Laurenta sprawiły, że Charlie miał ochotę zachłysnąć się samymi swoimi myślami i umrzeć, by uciec od zawstydzenia. Teraz nie było już wątpliwości. Wcześniej nie czytał między wierszami.
- Dlaczego mówisz mi takie rzeczy? - Zapytał wprost. Gdyby padło to z ust kobiety, mógłby reagować inaczej. Ten mężczyzna zaś... Cóż, był niesamowity. Ale czy to powodowało, że Charlie mógł patrzeć na niego okrągłymi oczyma i kąpać się w blasku tych komplementów?