30.06.2024, 22:33 ✶
- Nawet jeśli było, to przecież było nam ze sobą dobrze, prawda? - mruknęła, zerkając na niego z ukosa. - Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć. Myślałam, że poza seksem łączyło nas jeszcze coś. Właśnie ta przyjaźń, o której mówisz.
Powiedziała w końcu, decydując się wyjaśnić, czemu zareagowała tak a nie inaczej. Olivia owszem, była bardzo kochliwą osobą - była też niepoprawną romantyczką i miała za sobą wiele nieudanych związków, ale daleko było jej do kobiety, która odcinała przeszłość grubą kreską, gdy związek się kończył. Tak chociażby było z Laurentem i myślała, że tak samo było i z Isaakiem, ale gdy powiedział jej chwilę temu te nieprzyjemne, szorstkie słowa, to zwątpiła.
- Ostrożniejszy, czy głupszy? - kolejne mrugnięcie na dobre odgoniło łzy, które chwilę wcześniej szczypały ją pod powiekami. - Ach tak? Urosłam? To ciekawe.
Roześmiała się. Nie tylko marszczyła nos, gdy się złościła - jej humory zmieniały się jak pogoda w górach. Przed chwilą płakała i krzyczała na niego, a teraz najnormalniej w świecie przechodziła do normalnej konwersacji, okraszonej śmiechem. Taka była te wiele lat temu i najwyraźniej to również się nie zmieniło, gdy dorosła.
- Gdzie konkretnie w Europie byłeś? - zapytała, nie kryjąc ciekawości. Ich kontakt się mocno rozluźnił, aż w końcu urwał całkowicie. Nie wiedziała więc, gdzie był dokładnie i co zwiedził - jakie kraje, miasta. Jednocześnie zbliżali się do sadu, więc Olivia wskazała głową na furtkę, a potem sięgnęła do koszyka, który ściskał Isaac, i wyciągnęła z niego klucz. Furtka była stara, wyglądała na mugolską, lecz gdy tylko włożyła kluczyk w kłódkę, ta rozbłysła delikatnym, błękitnym światłem, zanim nie odskoczyła, otwierając się całkowicie. Bramka była otwarta, mogli wejść do sadu po czereśnie. - Na razie pracuję z mamą i robię eliksiry. Kojarzysz Avelinę Paxton? Musisz ją kojarzyć, przyjaźniłam się z nią w Hogwarcie, chociaż jest młodsza o... chyba rok. Nie pamiętam już o ile dokładnie. Ale ona pracuje w aptece i chciałyśmy razem stworzyć podobne miejsce. Wiesz, że niezbyt dobrze radzę sobie z rozmową z nieprzyjemnymi ludźmi, więc Ave chciała wziąć to na siebie. A ja bym po prostu robiła eliksiry.
Gestem głowy odmówiła papierosa. Miała swojego, poza tym starała się rzucić.
- Staram się ograniczyć palenie. Śmierdzi i wcale nie powoduje, że człowiek się uspokaja, wiesz? Czasem mam wrażenie, że fajki pobudzają.
Powiedziała w końcu, decydując się wyjaśnić, czemu zareagowała tak a nie inaczej. Olivia owszem, była bardzo kochliwą osobą - była też niepoprawną romantyczką i miała za sobą wiele nieudanych związków, ale daleko było jej do kobiety, która odcinała przeszłość grubą kreską, gdy związek się kończył. Tak chociażby było z Laurentem i myślała, że tak samo było i z Isaakiem, ale gdy powiedział jej chwilę temu te nieprzyjemne, szorstkie słowa, to zwątpiła.
- Ostrożniejszy, czy głupszy? - kolejne mrugnięcie na dobre odgoniło łzy, które chwilę wcześniej szczypały ją pod powiekami. - Ach tak? Urosłam? To ciekawe.
Roześmiała się. Nie tylko marszczyła nos, gdy się złościła - jej humory zmieniały się jak pogoda w górach. Przed chwilą płakała i krzyczała na niego, a teraz najnormalniej w świecie przechodziła do normalnej konwersacji, okraszonej śmiechem. Taka była te wiele lat temu i najwyraźniej to również się nie zmieniło, gdy dorosła.
- Gdzie konkretnie w Europie byłeś? - zapytała, nie kryjąc ciekawości. Ich kontakt się mocno rozluźnił, aż w końcu urwał całkowicie. Nie wiedziała więc, gdzie był dokładnie i co zwiedził - jakie kraje, miasta. Jednocześnie zbliżali się do sadu, więc Olivia wskazała głową na furtkę, a potem sięgnęła do koszyka, który ściskał Isaac, i wyciągnęła z niego klucz. Furtka była stara, wyglądała na mugolską, lecz gdy tylko włożyła kluczyk w kłódkę, ta rozbłysła delikatnym, błękitnym światłem, zanim nie odskoczyła, otwierając się całkowicie. Bramka była otwarta, mogli wejść do sadu po czereśnie. - Na razie pracuję z mamą i robię eliksiry. Kojarzysz Avelinę Paxton? Musisz ją kojarzyć, przyjaźniłam się z nią w Hogwarcie, chociaż jest młodsza o... chyba rok. Nie pamiętam już o ile dokładnie. Ale ona pracuje w aptece i chciałyśmy razem stworzyć podobne miejsce. Wiesz, że niezbyt dobrze radzę sobie z rozmową z nieprzyjemnymi ludźmi, więc Ave chciała wziąć to na siebie. A ja bym po prostu robiła eliksiry.
Gestem głowy odmówiła papierosa. Miała swojego, poza tym starała się rzucić.
- Staram się ograniczyć palenie. Śmierdzi i wcale nie powoduje, że człowiek się uspokaja, wiesz? Czasem mam wrażenie, że fajki pobudzają.