30.06.2024, 22:37 ✶
Niepewne spojrzenia, drżące dłonie, krótkie oddechy i obłok wydobywający się z ust - to wszystko należało do Laurenta. Charlie nie wiedział, co powinien czuć, jak powinien czuć, jak zareagować, gdy opium wnikało do jego organizmu. Niepewność wymalowała się na jego twarzy, zaś przewodnictwa szukał u swojego towarzysza o niesamowitych oczach.
Już chciał nachylić się do tej dłoni, lecz obietnica dotyku zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Zganił się w myślach za naiwność, ale nie na długo. Narkotyk zaczynał działać.
Charlie przymknął oczy, by nacieszyć się narastającym spokojem.
- Nie zamierzam palić samemu. - Obiecał. To, co działo się teraz, było tylko zachcianką, próbą, chęcią sprawdzenia, czym tak właściwie jest opium. Potrafił zrozumieć, dlaczego ludzie je palili, ale jego głowa razie wolała nie myśleć o kolejnych razach.
Rozchylił na powrót powieki i utkwił spojrzenie w Laurencie. Czyżby teraz miał się zawstydzić? Zawstydził się, lecz tylko odrobinę.
- Subtelność? Uczyłem się, by zostać aurorem. - Poinformował, tylko lekko rozbawiony. - Od tamtej pory nie zmieniłem się zbytnio. Niewiele w tym subtelności. - Zauważył. Dym z fajki tym razem gryzł w nos, lecz Charliemu to nie przeszkadzało. Zapach narkotyku był miłą odmianą wśród słodkich aromatów świeczek. - Jestem mężczyzną. Nie obawiasz się flirtować z mężczyzną? Są tacy, którzy tego nie akceptują.
Tym razem sam wyciągnął dłoń po fajkę.
Już chciał nachylić się do tej dłoni, lecz obietnica dotyku zniknęła tak szybko, jak się pojawiła. Zganił się w myślach za naiwność, ale nie na długo. Narkotyk zaczynał działać.
Charlie przymknął oczy, by nacieszyć się narastającym spokojem.
- Nie zamierzam palić samemu. - Obiecał. To, co działo się teraz, było tylko zachcianką, próbą, chęcią sprawdzenia, czym tak właściwie jest opium. Potrafił zrozumieć, dlaczego ludzie je palili, ale jego głowa razie wolała nie myśleć o kolejnych razach.
Rozchylił na powrót powieki i utkwił spojrzenie w Laurencie. Czyżby teraz miał się zawstydzić? Zawstydził się, lecz tylko odrobinę.
- Subtelność? Uczyłem się, by zostać aurorem. - Poinformował, tylko lekko rozbawiony. - Od tamtej pory nie zmieniłem się zbytnio. Niewiele w tym subtelności. - Zauważył. Dym z fajki tym razem gryzł w nos, lecz Charliemu to nie przeszkadzało. Zapach narkotyku był miłą odmianą wśród słodkich aromatów świeczek. - Jestem mężczyzną. Nie obawiasz się flirtować z mężczyzną? Są tacy, którzy tego nie akceptują.
Tym razem sam wyciągnął dłoń po fajkę.