08.01.2023, 13:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2023, 13:29 przez Brenna Longbottom.)
Brenna nie liczyła, że znajdzie się w gronie zwycięzców - a i nieszczególnie jej na tym zależało, wszak nawet jedno jajko natychmiast po wyjściu z lasu zjadła, szkoda byłoby odbierać wygraną dzieciom. Same poszukiwania były jednak zabawne, a doskonałą nagrodą była czekolada.
Kapłanka miała w końcu rację. Brenna szukała tych jajek jako dziecko i teraz przez chwilę chciała poczuć się jak one.
Pojawiła się na polanie tak samo, jak pojawiała się w wielu innych miejscach - ciągnąć za nadgarstek za sobą swoją kuzynkę. Biedna Mavelle, przez całe lata musiała przywyknąć do takiego traktowania. Longbottom chciała oddać pusty koszyk. Uśmiechnęła się przy okazji do tej i owej kapłanki, bo mieszkając w Dolinie Godryka przez całe życie, i odwiedzając wiernie nieomal każdy większy sabat, musiała niektóre z nich kojarzyć przynajmniej z widzenia.
Uniosła lekko brwi, kiedy wręczono jej w zamian za koszyk gałąź i zaprezentowała ją bardzo dumnie kuzynce.
- Popatrz, jaka piękna. Myślisz, że będę mogła bić nią po głowie nowych Brygadzistów, jak będą niegrzeczni? - spytała wesoło, po czym odnotowała, że ktoś inny dotknął gałązki różdżką, a ta się zaiskrzyła... - Ooo... - oświadczyła Brenna wyraźnie zaintrygowana, oglądając własną gałązkę.
Tak. Pod wieloma względami kobieta ciągle była małą dziewczynką.
Kapłanka miała w końcu rację. Brenna szukała tych jajek jako dziecko i teraz przez chwilę chciała poczuć się jak one.
Pojawiła się na polanie tak samo, jak pojawiała się w wielu innych miejscach - ciągnąć za nadgarstek za sobą swoją kuzynkę. Biedna Mavelle, przez całe lata musiała przywyknąć do takiego traktowania. Longbottom chciała oddać pusty koszyk. Uśmiechnęła się przy okazji do tej i owej kapłanki, bo mieszkając w Dolinie Godryka przez całe życie, i odwiedzając wiernie nieomal każdy większy sabat, musiała niektóre z nich kojarzyć przynajmniej z widzenia.
Uniosła lekko brwi, kiedy wręczono jej w zamian za koszyk gałąź i zaprezentowała ją bardzo dumnie kuzynce.
- Popatrz, jaka piękna. Myślisz, że będę mogła bić nią po głowie nowych Brygadzistów, jak będą niegrzeczni? - spytała wesoło, po czym odnotowała, że ktoś inny dotknął gałązki różdżką, a ta się zaiskrzyła... - Ooo... - oświadczyła Brenna wyraźnie zaintrygowana, oglądając własną gałązkę.
Tak. Pod wieloma względami kobieta ciągle była małą dziewczynką.
Rzut 1d5 - 1
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.