Tak właściwie, to lato przyniosło wiele zmian w życiu panny Figg. Nie spodziewała się zupełnie, że tak wiele się wydarzy, ale jak widać los wybrał ten moment na to, aby trochę namieszać. Właściwie to nie miała mu tego za złe, dawno nie była taka szczęśliwa. Nie miała pojęcia, co przyniesie jesień, ale oby tak dalej, czuła, że to jest jej czas, że faktycznie w tej chwili ma już wszystko, czego jej brakowało. Ten rok zdecydowanie był jednym z piękniejszych w jej życiu. Była wdzięczna za to wszystko, co miała, jak nikt inny i naprawdę celebrowała ten czas. Nie bała się tej radości, chyba zasłużyła na to co się działo, a przynajmniej tak się pannie Figg wydawało.
- Na całe szczęście tak się nie stało. Tylko tego brakowało, żeby się nam bardziej przyglądali, mam wrażenie, że ta uzdrowicielka i tak już miała nas za wariatów, tylko nie mówiła tego na głoś. - Cóż, ich przypadek okazał się być specyficzny, nie spodziewała się, że nikogo więcej nie spotkało to w tej formie. Oczywiście, że musieli być wyjątkowi, co tam więź z jedną osobą, skoro można było sobie zorganizować z dwoma.
Uśmiechnęła się do niego promiennie. Faktycznie powtarzał jej to zawsze, że przyjdzie ten moment, kiedy i ona spotka na swojej drodze kogoś odpowiedniego. - Nie będę może komentować tej intensywności. - Zaczęła nieco niezręcznie, bo nie do końca lubiła rozmawiać o takich tematach, z drugiej strony chcąc nie chcąc Erik jeszcze niedawno czuł wszystko, co działo się w jej życiu, to było naprawdę bardzo mocno niekomfortowe. Zastanawiała się, czy był to odpowiedni moment na wyjaśnienie mu całej sytuacji, może tak? - Chociaż w sumie, to trochę inna sytuacja, bo my z Samem kiedyś znaliśmy się naprawdę dobrze, byliśmy ze sobą bardzo blisko. - Postanowiła wrócić do tematu.
- Jakieś osiem lat temu, chociaż i wcześniej, ale wtedy coś się zmieniło, dużo się zmieniło. - Zakochała się w chłopcu z Kniei, spędziła z nim całe wakacje, a później ich drogi się rozeszły. Wydawało jej się, że na zawsze, jak widać nie do końca, co ogromnie ją cieszyło. Dostali drugą szansę i nie zamierzała jej zmarnować.
Nie umiała chyba w pełni ubrać myśli w słowa, bo zastanawiała się nad czymś trochę dłużej. Czy powinna poruszyć ten temat z Erikiem? Z kim, jeśli nie z nim, przecież zawsze był przy niej, zawsze był jej pierwszą deską ratunku, potrafił jej doradzić w każdej sytuacji, na pewno zauważył, że coś ją gryzie, że z czymś walczy wewnętrznie, westchnęła jednak jedynie dosyć ciężko i nie powiedziała tego, co chciała.
- To prawda, Sam jest naprawdę wyjątkowy, nie mogłam lepiej trafić. - Podświadomie chyba czekała na to, aż ich drogi znowu się skrzyżują, nadzieja w niej nie umarła, nigdy.
- Tak, wszystkim nam się przyda trochę świętego spokoju, chociaż czuję, że tak szybko to nie nastąpi, ale niewielka impreza nie jest złym pomysłem. - Spotkanie się w zaufanym gronie brzmiało dobrze, nie powinni zaprzestać takim drobnym zwyczajom jak świętowanie wszystkich swoich sukcesów, w końcu życie toczyło się dalej, nie powinni skupiać się tylko i wyłącznie na wojnie, która aktualnie toczyła się w świecie czarodziejów.