• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head

[22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#1
01.07.2024, 00:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2026, 23:55 przez Lorraine Malfoy.)  
Tymczasowe mieszkanie Lorraine na Nokturnie

Zapach suszonych ziół niósł się po mieszkaniu Lorraine, kiedy ta metodycznymi ruchami rozdzielała nad stołem kuchennym kolejne składniki kojącego naparu. Liście melisy. Koszyczki rumianku. Nienawidziła bezczynności: odnajdywała spokój w działaniu, w eleganckiej powtarzalności całego procesu warzenia eliksiru, którego recepturę znała na pamięć. Kwiaty męczennicy. Korzeń kozłka lekarskiego. Wcześniej rzuciła na siebie zaklęcie uspokajające, więc w ruchach jej dłoni tkwiła pewność o znamionach rytuału. Ziele krwawnika. Liście mięty pieprzowej. Przez ostatnie trzy dni zużyła cały zapas naparu, próbując okiełznać dziwny rozstrój psychiczny, wywołany pojawieniem się u wybrzeży kraju statku-widmo: tęskny zew morza – który Lorraine zignorowała, wbrew swej wilej naturze – zdołał jednak skusić Atreusa. Nie istniało remedium na jego kompleks bohatera, ale odpowiedni eliksir mógł pomóc obojgu zregenerować utracone siły. Bulstrode, któremu wskazała wcześniej krzesło, wyglądał bowiem na bardziej zmarnowanego od niej.

On nie ufał jej, ona nie ufała jemu, a jednak, wystarczyło krótkie "potrzebuję cię", by Atreus przybył pod wskazany w naprędce skreślonym liście adres, wystarczyło też  krótkie "o co chodzi", by Lorraine – w sposób klarowny, acz zaskakująco lakoniczny – odmalowała przed nim wizję masowej histerii, która ogarnęła tej nocy Stonehedge.
Dopóki trwała w objęciach Maeve, wszystko było dobrze. Było coś uspokajającego w równym oddechu kobiety, w biciu serca obok, i czasem sama świadomość, że jej ukochana leży tuż obok, pozwalała Lorraine zasnąć. Miłość, podobnie jak sen, była luksusem, na który wiła rzadko mogła sobie pozwolić. Wysunęła się z ramion Maeve zanim jeszcze wstało słońce, z żalem opuszczając jej sypialnię, by zaplanować, co powiedzą na przesłuchaniu w Ministerstwie. Była to winna ukochanej. W końcu to ona wplątała Maeve w ten cholerny rytuał.

Z Atreusem ograniczyła się do faktów: jej opowieść była krótka, ale dosyć dramatyczna. Przedstawiła mężczyźnie osoby zgromadzone w kręgu, zachowanie Arcykapłanki i jej przybocznych, skrzywiła się, opowiadając o ofierze Agathy, widziałam twarz Bogini, wyznała z prostotą Lorraine, świadoma, jak obco i odlegle musiał w tamtej chwili brzmieć jej głos, nie zagłębiając się w więcej szczegółów, bo przecież ważniejsze było to, że ostatecznie Isobell, zawodzącą niby dzikie zwierzę, obezwładniono w kręgu kamieni, a dookoła pojawili się przedstawiciele Brygady Uderzeniowej. Widząc, że większość uczestników rytuału doznała silnego szoku, łatwo odpuścili natychmiastowych przesłuchań. Ale Lorraine wiedziała, że śledczy szybko upomną się o świadków zdarzenia, prosząc o złożenia stosownych zeznań. Musiała wiedzieć, co mówić, i jak mówić. Potrzebowała kogoś, kto myślał jak auror, żeby ją w tym wyszkolił.

– ...Nie sądzę, by Agatha naprawdę chciała się zabić – stwierdziła nagle Lorraine. Nacięła tylko nadgarstek, bardziej przestraszona chaosem niż zdeterminowana, głupia dziewczyna, próbująca zadowolić wszystkich dookoła, własnym kosztem. – Nie sądzę, by zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji. Nie rozumiem tylko, dlaczego Arcykapłanka przystała na jej ofiarę. – Wpatrywała się z przez chwilę w drewnianą deskę z wcześniej przygotowanymi ziołami, i nóż, którym siekała drobno świeże liście. Odsunęła je na bok. – Nikt nie rozumiał. Wszyscy ci mężczyźni dookoła tylko mówili, mówili, i wciąż mówili, a żaden nie pomyślał, by zabrać jej nóż. – Kiedy wytarła ręce o sukienkę, w powietrze wzbił się przyjemny zapach mięty. – To pewnie przez te przeklęte wianki.

Zamieszała w kociołku, z którego unosił się słodki zapach lipowego naparu.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1597), Lorraine Malfoy (2616)




Wiadomości w tym wątku
[22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head - przez Lorraine Malfoy - 01.07.2024, 00:10
RE: [22.06.1972] That's what the water gave us - przez Atreus Bulstrode - 05.07.2024, 05:52
RE: [22.06.1972] That's what the water gave us - przez Lorraine Malfoy - 08.07.2024, 18:01
RE: [22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head - przez Atreus Bulstrode - 21.08.2024, 04:47
RE: [22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head - przez Lorraine Malfoy - 15.09.2024, 18:22
RE: [22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head - przez Atreus Bulstrode - 21.01.2025, 04:33
RE: [22.06.1972] It ended and it left a pearl in my head - przez Lorraine Malfoy - 26.01.2025, 18:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa