01.07.2024, 18:07 ✶
Chociaż chodzenie na zakupy nie było czymś, za czym pełni energii chłopcy ich pokroju przepadali, Leo starał się być cierpliwy. Starał się, co nie znaczy, że zawsze mu wychodziło. Gdy matka zbyt długo stała przy danym stoisku, zaczynał marudzić lub dotykać wszystko to, co akurat znalazło się w polu jego widzenia i zasięgu. Nie niszczył, ale czasem poprzestawiał czy poprzewieszał. Oczywiście jedno spojrzenie matki wystarczyło, żeby wszystko wróciło na swoje miejsce w błyskawicznym czasie. Niemniej koniec zakupowego pochodu i mierzenia głupich ubrań, powitał z ulgą. O wiele bardziej wolał zbieranie ślimaków i traszek w pobliżu niewielkiego strumienia, płynącego w pobliżu ich domu.
Nogi nieco już go bolały, kiedy tak niestrudzenie zbliżali się do swojego miejsca zamieszkania. O tym jednak zapomniał, gdy tylko brat głośno zakomunikował obecność ojca, a sam Leonard zauważył przy tamtym jeszcze jednego mężczyznę. Nie opuszczając zupełnie boku matki, ale też idąc tak, aby nie wyglądało, że czuje się jakoś bardzo onieśmielony, spojrzał w stronę nieznajomego nieco wojowniczo. Tato był w porządku, ale nie lubił, kiedy inni panowie zawracali mamie głowie.
- Dzień dobry - przywitał się grzecznie i głośno, wzrocząc jednak na Anthony'ego.
Nogi nieco już go bolały, kiedy tak niestrudzenie zbliżali się do swojego miejsca zamieszkania. O tym jednak zapomniał, gdy tylko brat głośno zakomunikował obecność ojca, a sam Leonard zauważył przy tamtym jeszcze jednego mężczyznę. Nie opuszczając zupełnie boku matki, ale też idąc tak, aby nie wyglądało, że czuje się jakoś bardzo onieśmielony, spojrzał w stronę nieznajomego nieco wojowniczo. Tato był w porządku, ale nie lubił, kiedy inni panowie zawracali mamie głowie.
- Dzień dobry - przywitał się grzecznie i głośno, wzrocząc jednak na Anthony'ego.