01.07.2024, 22:03 ✶
W towarzystwie Camille i Anthony'ego, który później udał się przebrać.
Laurence także doceniał francuskie wina. I chętnie po nie sięgał, kiedy nadarzała się odpowiednia okazja. Taka butelka wina to także dobry pomysł na prezent dla kogoś bliskiego. Kto również się w tym lubował. Na całe szczęście, tutejsze nie zetknęły się z jakimiś nieprzyjemnościami magii czy dodatków, które niektórym psuły dzisiejszy nastrój. Przemieniały w stworzenia.
Chyba nikt nie myślał, że Rookwoodowie i Blackowie posunęliby się do takich kaprysów dla gości. Zawiodła organizacja, czy obsługa? Trudno powiedzieć. Wskazać winnego. Lepiej zachować ostrożność.
- Trudno stwierdzić, kto odpowiadał za bufet z drinkami i alkoholami, ale na tego typu uroczystościach, nie powinno mieć miejsca.Wtrącił kilka słów odnośnie drinków niespodzianek, kontynuując mowę w języku francuskim. Sama nazwa ich sugerowała, że to przecież niekiedy jest mieszanka niewiadomego. Wina na całe szczęście, były bezpieczne.
- W porządku.
Skinął w zgodzie Shafiq’owi, nie mając nic przeciwko temu, aby udał się przebrać. Pozostał sam z Camille, która wciąż obejmowała jego przedramię. Dostrzegł, jak była wpatrzona w młodą parę krojącą tort. Częstującą się i oddalającą, aby następnie każdemu z gości dostarczono kawałek. On z kolei odmówił. Ale jeżeli jego towarzyszka chciała spróbować, nie miałby nic przeciwko.
- Jeżeli chcesz kawałek torta, możesz wziąć i wrócimy do stolika.
Zasugerował pannie Delacour. Bo przecież, nie będą tutaj stali jak dwa kołki.