- No jasne, że się napiję. Tak będzie prościej, co? - Dodała jeszcze nieco zaczepnie, ale ponownie nie rzuciła słów na wiatr. Upiła spory łyk z piersiówki, miała dzisiaj odpocząć, a alkohol bardzo często towarzyszył jej w odpoczynku, wiedziała, że najlepiej na świecie pomoże jej się zrelaksować.
Ona sama często niepotrzebnie brała do siebie za bardzo pewne słowa, ale nie umiała inaczej. Szczególnie, gdy chodziło o sprawy związane z płcią i tym, która była za co odpowiedzialna. Uważała, że ludzie już dawno powinni przestać się tym przejmować. Najwyraźniej jednak nie wszyscy myśleli podobnie, nie, żeby chodziło jej konkretnie o Bagshota, ale spotykała na swej drodze wiele osób, które nie do końca podzielały jej zdanie, co okropnie ją irytowało.
Uniosła spojrzenie zdziwiona, kiedy ponownie się odezwał. Wpatrywała się w mężczyznę dłuższą chwilę, chyba nie do końca spodziewała się takiej deklaracji. Znaczy, jej również zależało na Isaacu, jednak, czy mieli na myśli te same uczucia? Tego nie mogła być pewna. Jasne, jeszcze nic się między nimi nie wydarzyło, nie miała pojęcia w jakim kierunku pójdzie ta randka, wiedziała jednak, że nie chciałaby mu zrobić krzywdy. Miała świadomość, że czasem podejmowała irracjonalne decyzje, nie do końca zważała na uczucia innych, jednak jego na pewno nie chciała skrzywdzić. Z drugiej strony nie byli już dziećmi, byli dorośli, mogli ponosić odpowiedzialność za swoje ewentualne decyzje, szczególnie, że nie umawiali się przecież na nic konkretnego. - Wiesz, że mi na tobie też, prawda? - Wolała się upewnić, że ma świadomość, że też nie jest jej obojętny.
Wtedy zostawił ją na moment samą z jej myślami. Odprowadziła go wzrokiem, przeniosła spojrzenie za okno. Powoli dojeżdżali w okolice Bath, świeże powietrze na pewno dobrze im zrobi. Z zamyślenia wyrwał ją głos, nad Geraldine pojawiła się kobieta, zdecydowanie była mugolką, co Yaxley stwierdziła po tym, jak była ubrana. Nie udało jej się zareagować odpowiednio szybko, bo kobieta zdążyła już zacząć jej wróżyć. Geraldine nie znosiła wróżb, nawet jeśli osoba, która miała zamiar przepowiedzieć jej przyszłość zapewne nie posiadała takich umiejętności. Nie lubiła ryzyka związanego z poznaniem swojej przyszłości, najpewniej nigdy nie usłyszała nic szczególnie przyjemnego z ust jakiegokolwiek wróżbity. - Nie przypominam sobie, żebym pytała panią o zdanie. - Powiedziała nieprzyjemnym tonem. Nie znosiła kiedy ktoś wtrącał się w jej sprawy bez pytania, do tego w pociągu była trochę jak w potrzasku, nie miała jak stąd uciec bez konfrontacji. - Proszę stąd odejść i dać mi spokój. - Nie zamierzała dyskutować z nachalną kobietą, do tego nie do końca wydawało jej się, że mówi prawdę.