02.07.2024, 00:24 ✶
Naprawdę chciał na powrót przyzwyczaić się do tego, że znowu był u boku Anthony'ego. Chociaż od ich ostatniej wspólnej delegacji minęło sporo czasu, tak... Teraz sytuacja- ich relacja malowała się inaczej niż wtedy. A rytuał narzucony na niego przez majowe pale wcale nie pomagał w rozeznaniu się w tym, co właściwie powinien zrobić, a przede wszystkim kiedy powinien podjąć jakąś poważną decyzję. Później będziesz się nad tym zastanawiał. Małe kroki. Nie musisz od razu szarżować, napomniał się Longbottom, rozglądając się na prawo i lewo.
— Nie? Nie wiem? ...Może? — Zmarszczył czoło na pytanie starszego czarodzieja. — Chciałem sprawdzić, co się tu właściwie dzieje pod naszą nieobecność. Poza tym, to dobra kryjówka. Mało kto spoza rodziny o niej wie, więc można to wykorzystać na parę niezłych sposobów. — Ściszył nieco głos, aby zaraz zupełnie zamilknąć. Cóż, dodatkowa miejscówka dla Zakonu Feniksa, to było tylko jedno z możliwych rozwiązań. Było ich jeszcze parę. — Jest tu bardziej... ustronnie. Prywatniej. Niskie ryzyko, że dziennikarze będą szukać sensacji. Ah, no i pusto tu. Dolina to może i wioska, ale i tak sporo tam ludzi.
Zwłaszcza w ostatnim czasie, dorzucił w myślach Erik, przestępując dziarsko z nogi na nogę podczas marszu. Najpierw atak Śmierciożerców na Knieję Godryka, który sprawił, że do Doliny zawitała masa wolontariuszy, pracowników Ministerstwa Magii i badaczy chcących zbadać okolice katastrofy. Potem pojawili się mugole, których zaczęło przywiewać ze wszystkich czterech stron świata, bo widzieli na niebie jakieś nie-wiadomo-co. Aż strach było pytać, co nawiedzi wioskę na jesień: stado dzikich centaurów chcących odzyskać własne ziemie czy samotny smok, który postanowi zaatakować lokalne domostwa?
— Nic nie poradzę na to, że wolę jeziora i morza od wyżyn — odparł pogodnie, walcząc sam ze sobą, aby z czystej przekory nie zwrócić Anthony'emu uwagi, że sam preferuje góry tylko dlatego, że jest tam mniej zbiorników wodnych. — Nad wodą czuję się spokojniej niż pośród skał. Może ma to coś wspólnego z moją klaustrofobią.
Wzruszył sztywno ramionami. Podczas wyprawy na zaczarowaną wyspę musiał przezwyciężyć swój niepokój i wleźć do takiej jednej pieczary razem z resztą członków Zakonu Feniksa. Nie było tragedii, ale i tak nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Może wynikało to po prostu z tego, że jaskinia okazała się nieco większa, niż początkowo zakładali? Westchnął ciężko. Miał nadzieję, że zbyt szybko nie przyjdzie mu doświadczyć powtórki z rozrywki. Chciał tylko chwili spokoju. Czy to naprawdę było tak wiele?
— Zakwasy? — powtórzył po Anthonym, specjalnie modulując swój głos, aby wydawał się zdziwiony tym stwierdzeniem. — Myślałem, że to już daleko za tobą. — Uśmiechnął się przewrotnie. — Przecież z ciebie jest taaaki wielki sportowiec. Nie dość, że dba o siebie, żeby móc korzystać z magii bezróżdżkowej, to jeszcze wygrywa turniej strzelniczy... Taka przechadzka nie powinna u ciebie wywoływać zakwasów.
Parę minut później dotarli na drugą stronę pola i przeszli pustą asfaltową drogę. Longbottom wziął rozbieg i przeskoczył nad bocznym rowem. Odwrócił się i wyciągnął rękę w stronę swego towarzysza z lekkim uśmiechem na ustach. Zaryzykuje, a może raczej przejdzie dołem?
— Nie? Nie wiem? ...Może? — Zmarszczył czoło na pytanie starszego czarodzieja. — Chciałem sprawdzić, co się tu właściwie dzieje pod naszą nieobecność. Poza tym, to dobra kryjówka. Mało kto spoza rodziny o niej wie, więc można to wykorzystać na parę niezłych sposobów. — Ściszył nieco głos, aby zaraz zupełnie zamilknąć. Cóż, dodatkowa miejscówka dla Zakonu Feniksa, to było tylko jedno z możliwych rozwiązań. Było ich jeszcze parę. — Jest tu bardziej... ustronnie. Prywatniej. Niskie ryzyko, że dziennikarze będą szukać sensacji. Ah, no i pusto tu. Dolina to może i wioska, ale i tak sporo tam ludzi.
Zwłaszcza w ostatnim czasie, dorzucił w myślach Erik, przestępując dziarsko z nogi na nogę podczas marszu. Najpierw atak Śmierciożerców na Knieję Godryka, który sprawił, że do Doliny zawitała masa wolontariuszy, pracowników Ministerstwa Magii i badaczy chcących zbadać okolice katastrofy. Potem pojawili się mugole, których zaczęło przywiewać ze wszystkich czterech stron świata, bo widzieli na niebie jakieś nie-wiadomo-co. Aż strach było pytać, co nawiedzi wioskę na jesień: stado dzikich centaurów chcących odzyskać własne ziemie czy samotny smok, który postanowi zaatakować lokalne domostwa?
— Nic nie poradzę na to, że wolę jeziora i morza od wyżyn — odparł pogodnie, walcząc sam ze sobą, aby z czystej przekory nie zwrócić Anthony'emu uwagi, że sam preferuje góry tylko dlatego, że jest tam mniej zbiorników wodnych. — Nad wodą czuję się spokojniej niż pośród skał. Może ma to coś wspólnego z moją klaustrofobią.
Wzruszył sztywno ramionami. Podczas wyprawy na zaczarowaną wyspę musiał przezwyciężyć swój niepokój i wleźć do takiej jednej pieczary razem z resztą członków Zakonu Feniksa. Nie było tragedii, ale i tak nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Może wynikało to po prostu z tego, że jaskinia okazała się nieco większa, niż początkowo zakładali? Westchnął ciężko. Miał nadzieję, że zbyt szybko nie przyjdzie mu doświadczyć powtórki z rozrywki. Chciał tylko chwili spokoju. Czy to naprawdę było tak wiele?
— Zakwasy? — powtórzył po Anthonym, specjalnie modulując swój głos, aby wydawał się zdziwiony tym stwierdzeniem. — Myślałem, że to już daleko za tobą. — Uśmiechnął się przewrotnie. — Przecież z ciebie jest taaaki wielki sportowiec. Nie dość, że dba o siebie, żeby móc korzystać z magii bezróżdżkowej, to jeszcze wygrywa turniej strzelniczy... Taka przechadzka nie powinna u ciebie wywoływać zakwasów.
Parę minut później dotarli na drugą stronę pola i przeszli pustą asfaltową drogę. Longbottom wziął rozbieg i przeskoczył nad bocznym rowem. Odwrócił się i wyciągnął rękę w stronę swego towarzysza z lekkim uśmiechem na ustach. Zaryzykuje, a może raczej przejdzie dołem?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞