02.07.2024, 04:18 ✶
- Jem, trenuję i śpię o tym - odpowiedziała Athenie z zadowolonym uśmiechem. Wygrywać było całkiem przyjemnie, ale pod koniec dnia wolała mieć jakiekolwiek wyzwanie. Rozgromienie Linnet w karty natomiast, niczego takiego nie stanowiło. Layla nawet parę razy w życiu podjęła się karkołomnego zadania nauczenia jej sztuki hazardu, ale kobieta miała coś takiego w palcach, że karty chyba nigdy jej nie sprzyjały.
Pochylona nad swoją kolbą kukurydzy przez chwilę przyglądała się reszcie, przeżuwając leniwie to co miała w ustach. Nie chcieli grać w karty, więc już mieliła w głowie, w co innego mogliby się tutaj pobawić - pomijając oczywiście Felixa, który radośnie zażądał rzucania ostrzem do celu.
- A gdyby tak... - zaczęła, kiedy do głowy przyszły jej jakieś głupie gierki, ale na wierzch wypłynął temat kolb kukurydzy. Spojrzała z zastanowieniem na trzymane przez siebie warzywo, oceniając czy w ogóle jej się chciało. - Już nie udawaj. Przecież jesteś pierwszy do takich frajerskich robótek ręcznych - rzuciła nieco złośliwie, rzucając obgryzioną kolbę na odłożony obok jej poduchy talerzyk, a potem oblizała palce. - Znajdziemy ci taką największą, żeby wyglądała najbardziej męsko. Mniejszy wstyd. O, możemy sobie nawet strzelić gdzieś potem taką ładną wystawkę ze wszystkich jakie zrobimy - rozparła się ponownie na swoim siedzeniu. - Coś oprócz nich potrzebujemy oprócz, no, kukurydzy? Bo nie chce mi się chodzić po jakieś dodatkowe przybory.
Pochylona nad swoją kolbą kukurydzy przez chwilę przyglądała się reszcie, przeżuwając leniwie to co miała w ustach. Nie chcieli grać w karty, więc już mieliła w głowie, w co innego mogliby się tutaj pobawić - pomijając oczywiście Felixa, który radośnie zażądał rzucania ostrzem do celu.
- A gdyby tak... - zaczęła, kiedy do głowy przyszły jej jakieś głupie gierki, ale na wierzch wypłynął temat kolb kukurydzy. Spojrzała z zastanowieniem na trzymane przez siebie warzywo, oceniając czy w ogóle jej się chciało. - Już nie udawaj. Przecież jesteś pierwszy do takich frajerskich robótek ręcznych - rzuciła nieco złośliwie, rzucając obgryzioną kolbę na odłożony obok jej poduchy talerzyk, a potem oblizała palce. - Znajdziemy ci taką największą, żeby wyglądała najbardziej męsko. Mniejszy wstyd. O, możemy sobie nawet strzelić gdzieś potem taką ładną wystawkę ze wszystkich jakie zrobimy - rozparła się ponownie na swoim siedzeniu. - Coś oprócz nich potrzebujemy oprócz, no, kukurydzy? Bo nie chce mi się chodzić po jakieś dodatkowe przybory.