- Tak dlatego ujęłam to tym słowem, kto normalny wiąże się magicznym rytuałem z większą ilością osób, niż z jedną? My zawsze musimy coś nawywijać. - Miała wrażenie, że przyciągali do siebie dziwne sytuacje, a tak naprawdę Norka przecież nie była prawie zupełnie wyzwolona, przynajmniej jeśli chodzi o takie sprawy, wręcz przeciwnie prowadziła raczej bardzo spokojne życie miłosne. Jak widać los chciał sobie trochę z niej zażartować. Na całe szczęście uzdrowiciele musieli chyba zachowywać jakąś tajemnicę zawodową, być może ta informacja nie dojdzie więc do większej ilości osób. Spaliłaby się ze wstydu, gdyby ktoś się o tym dowiedział.
Nie była też tak popularna jak Erik, jemu to wszystko dopiero mogło zaszkodzić, z tego, co wiedziała to dziennikarze i tak dosyć mocno interesowali się jego życiem, gdyby to wyszło... cóż wtedy dopiero nie miałby lekko. W głowie już miała te nagłówki gazet, które mogłyby się pojawić. Na całe szczęście problem został rozwiązany dyskretnie.
- Nie dziwi mnie to, dużo czasu spędzaliśmy w Kniei i jej okolicach. - Tak naprawdę nie miała pojęcia dlaczego nigdy nie przedstawiła Sama swoim przyjaciołom, dlaczego nie wtedy? Trzymali się na uboczu i nie zwracali na siebie uwagi, jakby świat miał się nigdy o nich nie dowiedzieć, jakby robili coś złego, a wcale przecież tak nie było. Były to jednak dawne wybory, dawne decyzje, do których nie było sensu wracać, szczególnie, że jakoś udało im się do siebie dotrzeć po takim czasie.
- Tak, to prawda. Nie możemy zatracić się w tym, co się dzieje wokół nas. - Ona również to czuła, musieli żyć pełnią życia, póki jeszcze mieli to życie, w końcu widzieli jakie było kruche. Tracili bliskich. Bez sensu było skupiać się na tym. - Wiesz, to kłopoty same nas znajdują. - Przynajmniej w ten sposób sobie to tłumaczyła, przecież celowo nie pakowali się w to wszystko.
Słuchała uważnie tego, co miał jej do powiedzenia. Uśmiechała się przy tym od ucha do ucha, bo właściwie to zdawała sobie sprawę, z tego, że jest dla niego ważna, sama czuła to samo w stosunku do Erika, od lat. Tłumaczyła już między innymi Samowi, że to co ich łączy to coś więcej niż przyjaźń, jednak nie było w tym ani grama romantyzmu, kochała Longbottoma w pewien dziwny, nie do końca zrozumiały dla niej sposób. - Zawsze byłeś przy mnie, co by się nie działo, znosiłeś moje marudzenie i humorki, to musi być coś więcej niż zwykła przyjaźń. Wiesz, że czuję to samo, prawda? Zawsze będziesz dla mnie kimś więcej, niż cała reszta. - Chodziło jej przede wszystkim o grono przyjaciół którym się otaczała, było w końcu całkiem spore, ale Erik od zawsze zajmował wyjątkowe miejsce w jej sercu.
- Nie potrafię sobie wyobrazić swojego życia bez ciebie gdzieś obok. - Nie bez powodu w końcu to właśnie jego wybrała na ojca chrzestnego Mabel. To musiało go trochę przywiązać i do jej osoby, szczególnie, że znała Erika od zawsze i wiedziała, że będzie traktował taką funkcję poważnie. - Skończmy te gadanie, bo zaraz się popłaczę. - Oczy już się jej zrobiły różowe, jeszcze kilka miłych słów i faktycznie zaleje się falą łez. - Naprawdę cieszę się, że jesteś, wiesz? - Jej życie na pewno byłoby zdecydowanie bardziej jałowe, gdyby los nie skrzyżował ich dróg bardzo dawno temu.