02.07.2024, 14:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 16:27 przez Erik Longbottom.)
Wybieram z Geraldine drinki przy stole z alkoholami. Rozglądam się po sali i zauważam Anthony'ego z jego kochankiem.
Układ zawiązany przez Erika i Geraldine działał tak dobrze z wielu powodów. Przede wszystkim znali się od lat, więc mieli całkiem dobre rozeznanie w swoich przyzwyczajeniach i upodobaniach. Nie zmuszali się więc do rzeczy, jakich druga strona nie chciała robić podczas tego typu spędów. Mogli być ze sobą szczerzy, nie musząc się kryć zbytnio ze swoimi opiniami co do decyzji co poniektórych gospodarzy, u jakich mieli okazję gościć w ciągu ostatnich paru lat.
— Może i cię zna, ale podejrzewam, że jesteś obecnie jego oczkiem w głowie — napomknął, przypominając sobie, jak to na początku miesiąca kobiecie została powierzona zaszczytna rola reprezentowania klubu łowieckiego Gerarda na kiermaszu. — Całkiem nieźle sobie poradziłaś na Lammas. Kto wie, jakie plany ma teraz w stosunku do ciebie. Utrata rodowego majątku w ciągu jednego przyjęcia może mu trochę pokrzyżować szyki.
Cieszyło go to, że Geraldine powoli wykuwała sobie pozycję w świecie czarodziejów. Jako wysoko urodzona i tak miała z tym dużo łatwiej niż większość czarownic, jednak... Ludziom imponowało, gdy inni radzili sobie z przeciwnościami losu i narzuconymi na ich barki obowiązkami. Poza tym występ kobiety na Lammas na pewno wpłynie na jej rozpoznawalność pośród bardziej szarych czarodziejów, którzy na co dzień nie wyrażali zbyt dużego zainteresowania tematyką polowań.
— Byłby to jakiś sposób na uciszenie prasy — przyznał przyciszonym głosem, gdy Geraldine podzieliła się z nim swoimi domysłami na temat potencjalnych plotek, jakie mogłoby wywołać ich wspólne ''szaleństwo''. — O czym to już gadają w mieście w naszym kontekście? O tym, że wszędzie pojawiamy się razem? Że przyprowadziłem cię pobitą do szpitala? — Skrzywił się, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak wiele historii o nich zostało wpuszczonych w publiczny obieg. — Jakby do tego jeszcze doszło wspólne upijanie się, to wyglądałoby to tak, jakbyśmy byli na równi pochyłej.
Tego typu plotki nie były mu zbytnio na rękę, jednak... Z dwojga złego już wolał, aby plotkowano o nim i Geraldine niż aby wymyślono na temat któregokolwiek z nich jakieś niestworzone historie. W sytuacji, gdy snuto domysły na temat ich własnych działań, mogli bardzo łatwo przerwać nitki plotek, uchylając rąbka tajemnicy. Wizyta w szpitalu? Gdyby oskarżono ich na udział w bójce, wystarczyłoby, aby nawiązali do wspólnych treningów. Obróciliby oskarżenia w swój atut, nawiązując do tego, jak poważnie traktują swoje członkostwo w Srebrnych Różdżek, dbając o swoją formę.
— Whisky z lodem — zdecydował, uśmiechając się do Ger, jakby licząc, że kobieta naleje mu odpowiedniego alkoholu stojącego ja stoliku.
W oczekiwaniu na swojego drinka odwrócił się plecami do tego domowego baru, aby rozejrzeć się po sali. Jego wzrok przesuwał się od fortepianu przez rozstawione w głównej izbie stoliki, aż koniec końców zatrzymał się na stoisku z żetonami, które chwilę wcześniej opuścił. Dopiero wówczas w oczy rzuciła mu się sylwetka Anthony'ego oraz towarzyszącego mu obcego mężczyzny. Czemu wcześniej ich nie zauważył? Chwila rozproszenia? Pogrążenie w wewnętrznych rozważaniach na temat hazardu? Zmarszczył czoło, próbując dopasować nieznanego człowieka do jakiegoś nazwisku, bez skutku. Uniósł lekko wyprostowaną dłoń w geście powitania, licząc, że gest ten nie ujdzie uwadze Shafiqa.
Układ zawiązany przez Erika i Geraldine działał tak dobrze z wielu powodów. Przede wszystkim znali się od lat, więc mieli całkiem dobre rozeznanie w swoich przyzwyczajeniach i upodobaniach. Nie zmuszali się więc do rzeczy, jakich druga strona nie chciała robić podczas tego typu spędów. Mogli być ze sobą szczerzy, nie musząc się kryć zbytnio ze swoimi opiniami co do decyzji co poniektórych gospodarzy, u jakich mieli okazję gościć w ciągu ostatnich paru lat.
— Może i cię zna, ale podejrzewam, że jesteś obecnie jego oczkiem w głowie — napomknął, przypominając sobie, jak to na początku miesiąca kobiecie została powierzona zaszczytna rola reprezentowania klubu łowieckiego Gerarda na kiermaszu. — Całkiem nieźle sobie poradziłaś na Lammas. Kto wie, jakie plany ma teraz w stosunku do ciebie. Utrata rodowego majątku w ciągu jednego przyjęcia może mu trochę pokrzyżować szyki.
Cieszyło go to, że Geraldine powoli wykuwała sobie pozycję w świecie czarodziejów. Jako wysoko urodzona i tak miała z tym dużo łatwiej niż większość czarownic, jednak... Ludziom imponowało, gdy inni radzili sobie z przeciwnościami losu i narzuconymi na ich barki obowiązkami. Poza tym występ kobiety na Lammas na pewno wpłynie na jej rozpoznawalność pośród bardziej szarych czarodziejów, którzy na co dzień nie wyrażali zbyt dużego zainteresowania tematyką polowań.
— Byłby to jakiś sposób na uciszenie prasy — przyznał przyciszonym głosem, gdy Geraldine podzieliła się z nim swoimi domysłami na temat potencjalnych plotek, jakie mogłoby wywołać ich wspólne ''szaleństwo''. — O czym to już gadają w mieście w naszym kontekście? O tym, że wszędzie pojawiamy się razem? Że przyprowadziłem cię pobitą do szpitala? — Skrzywił się, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, jak wiele historii o nich zostało wpuszczonych w publiczny obieg. — Jakby do tego jeszcze doszło wspólne upijanie się, to wyglądałoby to tak, jakbyśmy byli na równi pochyłej.
Tego typu plotki nie były mu zbytnio na rękę, jednak... Z dwojga złego już wolał, aby plotkowano o nim i Geraldine niż aby wymyślono na temat któregokolwiek z nich jakieś niestworzone historie. W sytuacji, gdy snuto domysły na temat ich własnych działań, mogli bardzo łatwo przerwać nitki plotek, uchylając rąbka tajemnicy. Wizyta w szpitalu? Gdyby oskarżono ich na udział w bójce, wystarczyłoby, aby nawiązali do wspólnych treningów. Obróciliby oskarżenia w swój atut, nawiązując do tego, jak poważnie traktują swoje członkostwo w Srebrnych Różdżek, dbając o swoją formę.
— Whisky z lodem — zdecydował, uśmiechając się do Ger, jakby licząc, że kobieta naleje mu odpowiedniego alkoholu stojącego ja stoliku.
W oczekiwaniu na swojego drinka odwrócił się plecami do tego domowego baru, aby rozejrzeć się po sali. Jego wzrok przesuwał się od fortepianu przez rozstawione w głównej izbie stoliki, aż koniec końców zatrzymał się na stoisku z żetonami, które chwilę wcześniej opuścił. Dopiero wówczas w oczy rzuciła mu się sylwetka Anthony'ego oraz towarzyszącego mu obcego mężczyzny. Czemu wcześniej ich nie zauważył? Chwila rozproszenia? Pogrążenie w wewnętrznych rozważaniach na temat hazardu? Zmarszczył czoło, próbując dopasować nieznanego człowieka do jakiegoś nazwisku, bez skutku. Uniósł lekko wyprostowaną dłoń w geście powitania, licząc, że gest ten nie ujdzie uwadze Shafiqa.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞