Po tym jak oddaliła się od schodów, gdzie zajęta była dotąd witaniem gości, pokonawszy dzielącą te dwa miejsca przestrzeń, Agnès pojawiła się przy stole z alkoholami. Podeszła do dwóch kelnerek, z której jednej - rudowłosej - wręczyła niemalże pustą już lampkę z alkoholem. Tę samą, którą miała przez cały czas. Teraz potrzebowała kolejnej. To jednak za chwilę.
- Kochane, mogłybyście już zacząć rozdawać gościom szampana? - skierowała do dziewcząt słowa, które nie były prośbą. I na które istniała tylko jedna, prawidłowa odpowiedź. Dlatego też dotąd nieszczególnie zainteresowane tym, aby faktycznie zabrać się do pracy, Kathy i Elise, ruszyły wreszcie swoje cztery litery.
Zaczęły krążyć po pomieszczeniu, rozdając lampki z szampanem każdemu, na kogo natrafiły. Zaproponowali go również tym z was, którzy na początku przyjęcia zdecydowali się na inny alkohol. Oczywiście zawsze mogliście odmówić.
Kiedy dziewczęta zabrały się do pracy, Agnès sięgnęła po dwie lampki szampana, dostępne pośród tych wszystkich alkoholi, które znajdywały się wciąż na stole. Wybór był swoją drogą całkiem spory. Na razie jednak nie interesowały jej inne dostępne opcje. Może zmieni się to później - kiedy na jej barkach spoczywać będzie tych kilka zadań mniej. Wzięła też jedną z małych łyżeczek, znajdujących się kawałek dalej. Ona też miała się przydać.
Oddalając się od stołów, ruszyła w kierunku fortepianu. Została kolejną osobą, która tym samym przeszkodziła grającej na nim Celine. Choć też nie do końca - zanim bowiem faktycznie postarała się zwrócić na siebie uwagę, odczekała aż ta dokończy grać kolejny utwór. Na szczęście czekać nie musiała długo.
- Kochanie, z kolejnym utworem chwilę zaczekaj. I poczęstuj się, proszę, szampanem. Zaraz będę wygłaszać toast. - poinformowała blondynkę, wręczając jej przy okazji lampkę wspomnianego szampana, a następnie pozostawiła przy fontannie samą. Nie był to bowiem czas na pogaduszki.
Co prawda Agnès zdawała sobie sprawę z tego, że nie wszyscy zaproszeni goście zdołali dotrzeć na miejsce o czasie, ale i tak zdecydowała się przejść do rzeczy. Nie zamierzała czekać na spóźnialskich. Chciała, aby Ci obecni, mogli możliwie najszybciej zacząć bawić się przy przygotowanych stołach do gry. Tracić i zarabiać przy nich wcale nie tak małe pieniądze. Choć nadal nie tak duże, jak to bywało w prawdziwych kasynach, gdzie można było stracić nawet i całą fortunę. Jeszcze jako żona kilku takich kasyn, miała okazje stać się świadkiem takich historii. I nie, ofiar tej nierównej walki z kasynem nigdy nie było jej szkoda, choć czasami zdarzyło jej się twierdzić inaczej.
Wreszcie łyżeczka uderzyła o lampkę. Raz, drugi i trzeci. Niezbyt głośno, ale wystarczająco, aby świadomi zbliżającego się toastu goście, zwrócili uwagę na kobietę, która stanęła przed stolikami, tymi znajdującymi się blisko fortepianu. Było tutaj dużo wolnej przestrzeni. Idealnie, żeby nikt się o nic ani nikogo nie zabijał. Kiedy uzyskała odpowiednie ilości uwagi, Agnès przeszła do wygłaszania toastu.
- Kochani moi, przyjaciele, czarodzieje i czarownice! - głos Agnès byli w stanie usłyszeć wszyscy. - Z wielką radością witam was w moich skromnych progach. Dzisiejszy wieczór niech każdemu z was pozwoli oderwać się od codzienności. Zapewni dużo zabawy oraz odrobinę ryzyka, bez którego życie nie byłoby równie barwne. - kontynuowała, zatrzymując spojrzenie na kolejnych, mniej i bardziej znajomych twarzach. Być może powinna się tutaj streszczać, niczego przeciągać, ale blondynka nie byłaby sobą, gdyby nie postarała się ukraść dla samej siebie odpowiednich ilości uwagi. Tej uwagi, którą szczerze uwielbiała. Od zawsze. - Hazard jest równie nieprzewidywalny co nasze życia. Sięgając po karty, pozwalamy na to, aby o wszystkim decydowała rzymska Fortuna, grecka Tyche, hinduska Lakszmi. - tutaj uśmiechnęła się do Arymana, być może nieprzypadkowo decydując się na wymienienie właśnie tej konkretnej bogini. - Co prawda nie znajdujemy się w Indiach i nie bierzemy właśnie udziału w tamtejszym Święcie Świateł, ale mam szczerą nadzieje, że każdemu z was nie zabraknie dzisiaj szczęścia. A zarazem jednak, nikt obdarzony nie zostanie jego nadmiarem, ponieważ jak mówi jedna z powszechnie znanych prawd: zbyt wiele szczęścia w kartach może sprawić, że w miłości nam go zabraknie. A któż z nas chciałby podejmować aż tak duże ryzyko? - na chwilę zatrzymała się, musząc odpowiednio dobrać dalsze słowa. Czyżby odeszła od wcześniej przygotowanej mowy? Po chwili już na szczęście kontynuowała. - Wznoszę ten toast za naszą wspólną zabawę, za pasję i za niezapomniane chwile. Niech każde rozdanie kart będzie pełne emocji, niech każdy zakład przynosi wam radość. Za wasze zdrowie, za uśmiechy i za magiczną noc pełną niezapomnianych chwil!
Nie pojawiło się żadne zapraszam wszystkich do gry. Nie było to jednak potrzebne. Po tym jak Agnès zakończyła swoje przemówienie, dla wszystkich powinno być oczywistym, że tym samym można było wreszcie udać się do stołów. Zająć jedno z dostępnych miejsc. Wybór nie był przy tym jednak szczególnie duży. W grę wchodziły tylko dwa stoły sześcioosobowe do pokera i jeden większy, który był przeznaczony do ruletki. Przy tej drugiej opcji nie istniały żadne limity odnośnie liczby graczy, jaka mogła się przy nim pomieścić. Przynajmniej oficjalnie. Póki było wystarczająco miejsce, póki dało się przy stole do ruletki stanąć, można było przyłączyć się do gry.
Sama Agnès, po tym jak zakończyła swoją mowę, napiła się szampana, ruszyła w kierunku jednej z kelnerek, wręczając jej do połowy tylko pełną lampkę. A następnie udała się w kierunku pomieszczenia, w którym znajdywała się ruletka.
Znajdująca się znów za fortepianem Celine, zaczęła grać kolejny utwór. Być może chcąc nawet swoim wyborem coś zgromadzonym przekazać?
Tura do północy 05.07
Ci z was, którzy jeszcze nie dołączyli do wydarzenia, mogą to zrobić jeszcze do piątku do północy. Do tego też czasu możecie jeszcze swobodnie pisać, wymieniać pieniądze na żetony oraz podjąć decyzje o tym, do którego ze stołów dołączycie na początek.
Informacyjnie:
1. Przy stole do pokera jest 6 krzeseł dla graczy, osoby towarzyszące mogą stanąć za graczem. Każdy gracz proszony jest o to, żeby mnie oznaczyć, zajmując jedno z miejsc. Dostępne są łącznie 2 stoły.
2. Przy stole do ruletki jest 6 miejsc siedzących, ale nawet kiedy ich zabraknie, to stół jest na tyle duży, żeby jeszcze parę osób mogło zagrać - nie narzucam górnego limitu, po prostu oznaczcie mnie, jeśli dołączycie.
3. Grę zaczniemy najpóźniej w sobotę rano. Jeśli jednak przy którymś stole zgromadzi się szybciej grupa 6 osób, zaczniemy zabawę.
4. Rozgrywkę zacznę od przedstawienia wam wszystkich zasad, także bez obaw. Damy radę to ogarnąć (jakoś).