02.07.2024, 19:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 21:01 przez Atreus Bulstrode.)
rozmawiam z Vioricą i idziemy odebrać żetony
- Tak? A myślałem że akurat ty masz najmniej do stracenia - rzucił, nawet niespecjalnie złośliwie, rozglądając się dookoła. Po wejściu zdążyli się przelotnie przywitać z gospodynią, a teraz Bulstrode wykorzystywał moment, by rozejrzeć się po zebranych na wydarzeniu twarzach.
Postanowił zabrać ze sobą akurat Zamfir, przekonany że akurat z nią może się tutaj dobrze bawić, nie wspominając już o tym, że sama zawsze wydawała się odpowiednio zaangażowana we wszelkie rozgrywki. Nie była tutaj po to by ładnie wyglądać, plotkować czy oddawać się przede wszystkim interakcjom społecznym - podobnie z resztą jak on. Dlatego wysłał jej sukienkę, a potem wcisnął do ręki kieszonkowe na ten wieczór, dochodząc w sprawie pieniędzy do odpowiedniego porozumienia.
Mimowolnie zerknął na Flitwicka, podążając za spojrzeniem towarzyszącej mu kobiety i na widok Marcusa skrzywił się delikatnie. Personalnie nie miał do niego nic konkretnego, w końcu rzetelnie współpracował z Oswaldem, a potem i Agnes, a zaufanie jakim obdarzali Prewettowie w jakiś sposób zawsze przekładało się na to, jakim obdarowywał Bulstrode. Ale od Marcusa zawsze trąciło mu krętaczem, ale w sumie czy nie o to w tym wszystkim chodziło? Żeby wyjść stąd z jak najbardziej wypchanymi kieszeniami?
- Co to? - zapytał, przyglądając się pudełeczku, które mu podała. Z zaciekawieniem najpierw je sobie obejrzał, a potem dopiero otworzył. Przez chwilę przyglądał się zawartości, aż wreszcie prychnął rozbawiony. - Rozumiem że to na pamiątkę pielgrzymki mojej pięści do twarzy Philipa Notta? - zapytał cicho, wyciągając upominek z puzderka, dokładnie tak jak mu to zasugerowała, czyli dyskretnie. Przyczepił ją sobie wewnątrz brustaszy; nie było jej widać, ale jeśli by odciągnąć wymownie materiał, wtedy można by pokazać komuś co ładnego dostał. - Ładna - wyszczerzył się do niej głupio. - A teraz chodź, odbierzemy żetony.
Podał jej na nowo ramię i poprowadził w stronę stolików, gdzie można było wymienić pieniądze. Ale już z daleka zaczął się lekko uśmiechać, bo zauważył sylwetkę kuzyna. Był tam jeszcze Anthony, ale to nie z nim przegrywał w kasynach pieniądze. Uśmiechnął się jeszcze do odchodzącej od nich Lorien i zatrzymał przy Prewetcie, Crouch, Shafiqu i towarzyszącemu mu mężczyźnie.
- Dzień dobry, dobrze was widzieć - uśmiechnął się do nich, w międzyczasie podsuwając galeony do osoby, która je wymieniała. - Basilius, jesteś gotowy na zostanie ogranym? Znowu? - uśmiechnął się do kuzyna wesoło. Co prawda oboje równie często przeciwko sobie wygrywali co przegrywali, ale Atreusowi wcale nie przeszkadzało przedstawić tych wyników w korzystniejszy dla siebie sposób.
W międzyczasie rozdano szampana i wreszcie też zadźwięczał kieliszek, zwracając uwagę gości w stronę samej gospodyni. Bulstrode wysłuchał jej, na koniec tylko upijając z lampki, kiedy zrobiła to sama Agnes, potem jednak całą uwagę przekierowując na swoich towarzyszy.
wymieniam 500 galeonów na 100 żetonów
@Robert Mulciber