08.01.2023, 14:59 ✶
Mieszkając u swojej siostry i będąc zdanym na jej dobre serce, samozwańczy kłatwołamacz wielokrotnie pomagał Norze w domowych i zawodowych obowiązkach. To, jaki był efekt owej pomocy pozostawało tematem dyskusyjnym, niemniej poczucie odwdzięczenia się za jej pomoc i cierpliwość pozostawało bardzo silne. O wiele silniejsze niż potencjalne szkody, jakie mógł wywołać lądując w kuchni i przymierzając się do przygotowania pączków zgodnie z recepturami klubokawiarni. Co jednak mogło pójść nie tak, skoro gotowanie czy pieczenie nie wymagało znajomości takich skomplikowanych procedur jak warzenie mikstur? Nie musiał brać pod uwagę tych wszystkich skomplikowanych wpływów gwiazd na efekt mikstury, kierunku mieszania, reakcji jednego składnika z drugim i potencjalnego ryzyka spalenia sobie brwi po niespodziewanej eksplozji. Jakby tak jednak się zastanowić, wybuchowy pączek z marmoladą śliwkową mógłby być nowym hitem sprzedaży, gdyby tylko odpowiednio go dopracować...
Przygotował wszystkie potrzebne składniki i ustawił je na kuchennym blacie, po czym zajrzał do przepisu aby zauważyć, że jest on... zdecydowanie bardziej skomplikowany niż mu się początkowo wydawało.
- Przesiać mąkę... po co miałbym przesiewać mąkę, przecież i tak cała wejdzie... - mruknął sam do siebie pod nosem będąc pochylony nad przepisem i podrapał się w głowię z zastanowieniem. Cały proces można by skrócić, gdyby tylko wrzucić wszystko razem do jednej misy i wymieszać... Gdzieś w jakimś gadzim zakątku mózgu kiełkowało w nim przekonanie, że być może te reguły są spisane z jakiegoś powodu i kolejność ich wykonywania ma głębszy sens. Tak szybko jak ten pomysł wykiełkował, tak szybko też został zduszony w zarodku - Nicholas chciał mieć pączki i to jak najszybciej, i te pączki zaraz dostanie. Owinął się roboczym fartuchem coby nie pobrudzić swoich ubrań, ostatnie dni bez zleceń nie były dla niego zbyt przychylne finansowo i nie mógł sobie pozwolić na nowe. Pewnym siebie ruchem rozpoczął proces ładowania wszystkich składników do jednego pojemnika, bardziej zaabsorbowany chęcią zobaczenia wyrośniętych pączków, niż tym że wszystko pójdzie do kosza jeśli ktoś go nie powstrzyma.
- Nora się na pewno ucieszy! - towarzyszyła mu ta pozytywna i pełna nadziei myśl, kiedy dłonie przymierzały się do wsypania mąki, rzecz jasna bez użycia sitka.
Przygotował wszystkie potrzebne składniki i ustawił je na kuchennym blacie, po czym zajrzał do przepisu aby zauważyć, że jest on... zdecydowanie bardziej skomplikowany niż mu się początkowo wydawało.
- Przesiać mąkę... po co miałbym przesiewać mąkę, przecież i tak cała wejdzie... - mruknął sam do siebie pod nosem będąc pochylony nad przepisem i podrapał się w głowię z zastanowieniem. Cały proces można by skrócić, gdyby tylko wrzucić wszystko razem do jednej misy i wymieszać... Gdzieś w jakimś gadzim zakątku mózgu kiełkowało w nim przekonanie, że być może te reguły są spisane z jakiegoś powodu i kolejność ich wykonywania ma głębszy sens. Tak szybko jak ten pomysł wykiełkował, tak szybko też został zduszony w zarodku - Nicholas chciał mieć pączki i to jak najszybciej, i te pączki zaraz dostanie. Owinął się roboczym fartuchem coby nie pobrudzić swoich ubrań, ostatnie dni bez zleceń nie były dla niego zbyt przychylne finansowo i nie mógł sobie pozwolić na nowe. Pewnym siebie ruchem rozpoczął proces ładowania wszystkich składników do jednego pojemnika, bardziej zaabsorbowany chęcią zobaczenia wyrośniętych pączków, niż tym że wszystko pójdzie do kosza jeśli ktoś go nie powstrzyma.
- Nora się na pewno ucieszy! - towarzyszyła mu ta pozytywna i pełna nadziei myśl, kiedy dłonie przymierzały się do wsypania mąki, rzecz jasna bez użycia sitka.