03.07.2024, 00:26 ✶
Jem tort z Lyssą. Próbuję jej prawić komplementy. Sięgam po ciasteczko z wróżbą.
Ulysses zmarszczył ciemne brwi. Wreszcie to do ciebie dotarło? Zdawały się pytać jego oczy. Nie znosił niepotrzebnych wspomnień. Wydawały mu się nie tylko zbędne, ale również irytujące i puste. Po co pamiętać ludzi, którzy nie odgrywali żadnego znaczenia w jego życiu? Po co robić śmietnik we własnej głowie?
I znowu miał nadzieję, że młoda kobieta wreszcie się od niego odczepi. Ale ta była jak ten rzep, który uczepił się psiego ogona. Szła za nim i powoli zaczynał sądzić, że uwolni się od niej dopiero wtedy, gdy ucieknie do ogrodu, albo w ogóle zniknie z tego pieprzonego wesela.
I jeszcze była hipokrytką.
Biorąc kawałek weselnego tortu, naprawdę gorąco marzył o tym, żeby ten kawałek rozsmarować na jej ładnej twarzy. Dopiero zaczęłaby urządzać histerię, a on wreszcie roześmiałby się na głos i to byłby w pełni jego śmiech. A nie jakichś pierdolonych dodatków w mało smacznym drinku. Zasłużyła sobie za chluśnięcie w niego napojem. I gdyby nie to, że unikał publicznej atencji, może nawet naprawdę zdecydowałby się na ten krok. Może.
- Przepraszam – powiedział, choć wcale nie zrobił tego szczerze, raczej po to, by Lyssa dała mu już wreszcie święty spokój.
Ulysses sięgnął po widelczyk, by za jego pomocą ukroić sobie kawałek ciasta. Było mocno malinowe. Zadziwiająco mocno. Na chwilę przeraził się nawet, że i ten tort został czymś doprawiony i zaraz znowu wybuchnie śmiechem albo w jakiś inny sposób zrobi z siebie idiotę. Ale chyba nie był. Był tylko bardzo malinowy.
Danielle lubiła maliny. A teraz dostrzegł, że jego niechciana towarzyszka miała podobny do niej kolor włosów. Brakowało tylko żółtej spinki w kształcie motyla. I tego uroczego uśmiechu, który sprawiał, że Ulysses chciał ją obronić przed całym światem. I subtelnego zapachu piwonii. I tego czaru osobistego, który sprawiał, że Danielle zupełnie nieświadomie potrafiła sobie owinąć go wokół małego palca. Czegokolwiek nie powiedzieć o Lyssie, jej czar osobisty równy był czarowi osobistemu sklątki tylnowybuchowej.
Ale…
- Mówił ci ktoś, że masz piękne włosy? – zapytał. W jego głosie pojawiły się łagodniejsze nuty. – Sprawdźmy, co ciasteczko z wróżbą ma nam do przekazania – rzucił, na chwilę odrywając się od jedzenia tortu by sięgnąć do półmiska po jedno z nich.
!ciastkazwróżbą