03.07.2024, 13:18 ✶
Felix spojrzał na Linnet tak, jakby widział ją pierwszy raz w życiu. Uniósł palec i nawet otworzył usta, ale spomiędzy jego warg nie wydobyło się żadne słowo. Wyglądał, jakby naprawdę się zastanawiał. Żywy czy martwy cel... Żywy czy martwy... Na szczęście Flynn uratował sytuację, bo wskazał pal. Idealnie. Wziął od niego nóż. Oczywiście jak to na Felixa przystało, zupełnie nie skojarzył, że pytanie o kolory w przypadku Edge'a było tak, jak pytanie ślepego o odległość. Wstał i przeciągnął się, aż mu stawy chrupnęły.
- Ale co to za dziwna atmosfera - mruknął cicho, przerzucając wzrok z Flynna na Alexandra, a potem Tempest. Ale że nie chciał się wpierdalać, to tylko wzruszył ramionami. - Na głowę upadłaś o raz za dużo, Fiery.
Skomentował jej pomysł z tym, żeby była żywą tarczą. Uniósł nawet brew, bo nie do końca był pewny czy to był żart, czy może jednak mówiła na poważnie. Za szybko przeskakiwała z łagodnego wyjaśniania mu tematu braci do rzucania nożami - jego umysł po prostu nie nadążał. Nie żeby Felix był przygłupi, bo co to, to nie, ale jakoś tak dzisiaj jego mózg działał na mocno zwolnionych obrotach. Przyszedł tutaj, bo myślał, że się wspólnie zrelaksują, może pożartują, upalą się i potem zasną zwinięci w kłębki jak stado kotów.
- Dziad-kudłacz... Kurde, widzę że dużo mnie ominęło - powiedział, chwytając nóż za jego ostrze. Cośtam kiedyś rzucał, rękojeść to był głupi wybór, bo łupnie nią w palik, a chciał żeby nożyk się wbił w drewno. - Chester... Brzmi jak chrupek.
Skomentował jeszcze, zerkając na Fiery. A potem odwrócił się w stronę palika i sruuu posłał nóż w jego stronę.
Rzut na AF
- Ale co to za dziwna atmosfera - mruknął cicho, przerzucając wzrok z Flynna na Alexandra, a potem Tempest. Ale że nie chciał się wpierdalać, to tylko wzruszył ramionami. - Na głowę upadłaś o raz za dużo, Fiery.
Skomentował jej pomysł z tym, żeby była żywą tarczą. Uniósł nawet brew, bo nie do końca był pewny czy to był żart, czy może jednak mówiła na poważnie. Za szybko przeskakiwała z łagodnego wyjaśniania mu tematu braci do rzucania nożami - jego umysł po prostu nie nadążał. Nie żeby Felix był przygłupi, bo co to, to nie, ale jakoś tak dzisiaj jego mózg działał na mocno zwolnionych obrotach. Przyszedł tutaj, bo myślał, że się wspólnie zrelaksują, może pożartują, upalą się i potem zasną zwinięci w kłębki jak stado kotów.
- Dziad-kudłacz... Kurde, widzę że dużo mnie ominęło - powiedział, chwytając nóż za jego ostrze. Cośtam kiedyś rzucał, rękojeść to był głupi wybór, bo łupnie nią w palik, a chciał żeby nożyk się wbił w drewno. - Chester... Brzmi jak chrupek.
Skomentował jeszcze, zerkając na Fiery. A potem odwrócił się w stronę palika i sruuu posłał nóż w jego stronę.
Rzut na AF
Rzut Z 1d100 - 41
Slaby sukces...
Slaby sukces...