03.07.2024, 15:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.07.2024, 15:02 przez Millie Moody.)
Dobrze, że już nie piła piwa kiedy Bazyliszek powiedział o swoim super wymyślnym podstępie. Skrzywiła się przejeżdżając językiem między zębami a wargami.
– A pierdol się kurwa, nigdy nie chciałam wypijać tego gówna. – Prychała wściekle, ale zaraz potem wróciła do zajadania. Nie zwróciła uwagi, że Brenna robi to samo. Może tak działała ta klątwa, że człowiek nagle odczuwał coś takiego jak głód? Takie to przyjaciółki, przyjdą, opróżnią lodówkę, nażłopią się piwska i jeszcze wymuszą usługę medyczną.
– O co chodzi z tą numerologią. Nigdy nie byłam w tym za dobra. – zsunęła się z szafki i rozwaliła na fotelu co wyglądało kuriozalnie, bo kiedy tak Millie była w niezgodzie z meblami, ale sama była istotą małą, to jednak się mieściła na tych fotelach bez względu gdzie położyła nogi i ręce. Teraz wyglądała tak jakby w nogach i rękach przybyło jej kilka stawów. – Postawić Wam tarota na to? Może nie umiem... tych rzeczy co Ty Brenna, ale kurwa cośtam pamiętam jak te dziwki śpiewają. Karty w sensie. Odpowiadają na pytania. Co nie?