03.07.2024, 19:24 ✶
Przy stole z żetonami, obserwuje Richarda, Matthiasa z jego towarzyszką, aż w końcu udaje się do stolika z ruletką
Minęła się z Richardem. Tak, Richardem - nie usłyszała, jak Lorien go przedstawiała, a że znała z bliźniaków wyłącznie Mulciberów, to gdy mężczyzna mignął jej przelotnie, od razu wzięła go za tego właściwego bliźniaka. Aczkolwiek coś jej tu nie pasowało, tylko nie do końca wiedziała co. Ubrał się nieco inaczej, no i towarzyszyła mu kobieta. Czyż nie wspominał jej kiedyś, że był wdowcem? Usta Camille mimowolnie rozciągnęły się w uśmiechu. Może postanowił zmienić ten stan rzeczy. Nie miała jednak zamiaru się naprzykrzać Mulciberowi, bowiem do stolika, przy którym wymieniała galeony na żetony, zbliżył się jej kuzyn. Camille dyskretnie ewakuowała się, planując wrócić do Celine, lecz drogę zagrodziła jej kelnerka z tacą z szampanem. To już był ten czas? Odmówiła, lekko kręcąc głową. W końcu sama wzięła kieliszek białego wina: nie miała rąk, by wziąć kolejny napój, a zerować w tym towarzystwie nie wypadało. Zrezygnowała jednak z podejścia do kuzynki, miast tego przysuwając się bliżej Agnes.
- Wspaniały toast, jak zwykle zresztą - szepnęła do kobiety, niemal bezszelestnie materializując się obok niej. Skryła uśmiech za kieliszkiem wina. - Wybierasz ruletkę, jak zwykle?
Nie miała zamiaru ukrywać, że zmierza w tę samą stronę. Nie odwracała się jednocześnie na Matthiasa i jego rudowłosą partnerkę, licząc, że ta dwójka postanowi zacząć od pokera. Nie to, żeby planowała uciekać, ale jakoś za mało wypiła, by móc swobodnie uśmiechać się w jego towarzystwie.