W towarzystwie Anthony'ego, Morpheus'a i reszty idącej po alkohol.
Nim dopchała się do mężczyzn, wokół nich zgromadziły się już inne osoby. To nie był powód do przerwania misji. Wręcz przeciwnie. To dobry znak. Byli w jakimś stopniu rozpoznawalni. Otwarci na kontakty. Nie ograniczali się do osoby towarzyszącej.
Urlett wsłuchała się w nazwiska przedstawianych jej osób i każdemu delikatnie dygnęła, jak na dobrze wychowaną kobietę przystało... chociaż sprawiało to wrażenie nieco przestarzałego już zwyczaju. Nie podawała ręki. Nigdy tego nie robiła.
Anthony zdawał się przewodzić utworzonej grupce, ale otrzymała więcej indywidualnej uwagi od jego towarzysza.
— Chcę poznać nowych ludzi, zwiedzić Londyn... — Nie skłamała, ale też nie wchodziła w szczegóły swojej misji. Postanowiła nie afiszować się tym, tak jak radziła matka. — I nie tylko Londyn, również rodzinne okolice. Moja matka jest z domu Gaunt.— Ostatnie zdanie szczególnie podkreśliła.
Dopiero co odstawiła nieruszony kieliszek, a znowu będzie musiała zaopiekować się szkłem. Podczas poczęstunku, zwróciła uwagę na dłonie towarzyszących jej mężczyzn, a dokładniej na obecność obrączki.
— Nie, ale pusta dłoń na przyjęciach może wzbudzać nieprzychylność, więc proszę mi coś wybrać. — Odpowiedziała. Jednym z nieprzyjemnych elementów tego typu spędów, było notoryczne proponowanie alkoholu. Urlett była niezmiernie znużona tłumaczeniem każdemu po kolei, dlaczego nie piła. Posiadanie pełnego kieliszka rozwiązywało ten problem. Z jakiegoś powodu nikt dotąd nie dostrzegł zabiegu, szczególnie, gdy podczas dłuższych rozmów od czasu do czasu moczyła usta w cieczy.
Wysłuchała toastu gospodyni przyjęcia. Zabawa? Pasja? Radość z zakładów? Urlett nie rozumiała hazardu. Niepewny sposób na zarobek i wątpliwej jakości rozrywka. Chyba, że czyjąś aspiracją życiową było ogłoszenie bankructwa. Sama nie miała ochoty grać, ale jeśli jej towarzysze ruszyli do stołów, dołączyła do nich jako obserwator.
Do jej uszu dostrzegł głos Bagshota. Różnorodność siłą? Oczywiście. Właśnie dlatego przybyła do Wielkiej Brytanii. Zaczerpnąć różnorodności genów innych, równie czystych jak ona czarodziejów.