Jest coś takiego w ludziach, że kiedy bliska ci osoba jest tak bardzo szczęśliwa, to część tego szczęścia spływa na ciebie i tylko jakaś naprawdę mocna bomba nieszczęścia byłaby w stanie zepsuć ci humor. Tak Nikolai czuł się od jakiegoś czasu - dokładnie odkąd Samuel powiedział mu, że zaczął budować swój własny dom i Nikolai zaczął mu pomagać, czy to pracą fizyczną, czy dobrym słowem, czy jedzeniem i piciem, którego Samuel potrzebował. Kilka razy pojawił się również z nim również Vlad, równie gotowy pomagać dobremu duchowi z Kniei, jak wszyscy inni, którzy McGonagalla do tej pory wspierali.
Budowa tego domu, fakt, że Samuel postanowił postawić swoje fundamenty poza Knieją, cieszyły Nikolaia jeszcze bardziej, bo zdarzało mu się myśleć, czy gdyby Knieja została oczyszczona z tych wszystkich widm, gdyby znów stała się bezpiecznym miejscem i Samuel wróciłby do swojego domu pośród drzew, czy Samuel po prostu by nie... zniknął. Była to dość absurdalna myśl, bo przecież Knieja nie otworzyłaby jakiegoś dziwnego portalu do innego wymiaru, który wciągnąłby animaga i słuch by po nim zaginął, ale Nikolaia czasami dopadały obawy, że gdyby Samuel wrócił do Kniei, coś mogłoby się zmienić.
A potem beształ sam siebie, bo przecież nie powinien tak myśleć. Samuel chciał wrócić do Kniei, chciał, żeby znowu była bezpieczna, więc Petrov powinien życzyć mu jak najlepiej, a nie wymyślać sobie w głowie czarne i czarniejsze scenariusze. Samuel postanowił zbudować dom i trzeba było go wspierać.
Samuel planował niespodziankę i nie powiedział nic, nieważne ile razy Nikolai próbował cokolwiek z niego wyciągnąć. Zastanawiał się i myślał, ale nic nie wymyślił i musiał czekać do dnia, na który Sam szykował tę niespodziankę, żeby się czegokolwiek dowiedzieć. Przyszedł więc, jak obiecał, o umówionej godzinie. Na wrzosowiska, na których jakiś czas temu rzucili się sobie do gardeł, widząc jeden w drugim zagrożenie dla swoich bliskich.
Samuel miał towarzystwo, to trochę zaskoczyło Nikolaia. Oczywiście, niczym dziwnym było samo to, że Samuel spędzał z kimś czas lub zapoznawał nowych ludzi, ale w pierwszej chwili Nikolai zastanowił się, czy przypadkiem nie pomylił daty albo godziny, w której mieli się spotkać. Powinien ich zostawić? Odejść, zanim go zauważą? A może to właśnie była część tej niespodzianki?