05.07.2024, 00:36 ✶
- Może być z butelki - zapewniła, odstawiając na bok miotłę bo sprzątanie dobiegło do końca. Chyba. Ale nie ważne ile razy przerzucała w głowie kolejne pomieszczenia i listę zadań, to tym bardziej utwierdzała się tylko w przekonaniu, ze akurat ta część dzisiejszego dnia była dzisiaj za nimi. - Jakiś czas temu wstawiłam pranie, więc pewnie już się skończyło i można by je powiesić. - przyjęła przeznaczoną sobie butelkę z ciepłym uśmiechem i pociągnęła z niej łyk. - Ale oprócz tego to teraz złapać za dekoracje i sprawić, żeby wszystko wyglądało ładnie - pokiwała głową, już teraz przekonana, że cokolwiek nie zrobią to cała Warownia będzie wyglądać wręcz fenomenalnie.
- O. Dzień dobry - odwróciła twarz w kierunku Samuela, który zatrzymał się przed gankiem, na którym właśnie stali z Thomasem. - Zamówienie? - odstawiła butelkę, przechylając się w stronę barierek i wychylając, by lepiej widzieć zawartość koszyka. - Zamówienie! - zeskoczyła po trzech schodkach, które prowadziły na poziom trawnika i zaraz przypadła do talerzy i kubków, które przyniósł. - Jakie ładne! Piękne są! Thomas patrz, to na potańcówkę! - wyciągnęła jeden z talerzyków, wyraźnie zachwycona, najpierw mu się przyglądając, a potem prezentując dzieło Hardwickowi. - A właśnie, znacie się? Thomas, to jest Samuel. Samuel, to Thomas. Też mieszka z nami w Warowni. Erik poprosił Samuela, żeby czasem nam pomagał w ogrodowych sprawach - jej twarz jaśniała, jakby w ogóle już zapomniała o tym, co właściwie stało się poprzedniego dnia, albo przynajmniej nie miała zamiaru tego jakkolwiek rozpamiętywać. - A pomoc zawsze chętnie przyjmiemy, prawda? Szykujemy Warownię do Lammas i chcemy ją udekorować. Ale może się napijesz z nami? Mamy piwo, ale jeśli chciałbyś cokolwiek innego to możemy zrobić, albo poprosić Malwę, żeby zrobiła - i żeby nie czuła się aż tak strasznie zrozpaczona tym, że wszyscy jej podbierali obowiązki. - I nie martw się, że to nie ogród, bo do niego też dojdziemy. Wypadałoby się zająć strachem na wróble bo straszy już nie tylko ptactwo - zachichotała, wyraźnie rozbawiona, chociaż po trochu to żal jej było tego straszydła. Dwa dni temu sama się go nawet wystraszyła jak o zmierzchu wyszła do ogródka.
- O. Dzień dobry - odwróciła twarz w kierunku Samuela, który zatrzymał się przed gankiem, na którym właśnie stali z Thomasem. - Zamówienie? - odstawiła butelkę, przechylając się w stronę barierek i wychylając, by lepiej widzieć zawartość koszyka. - Zamówienie! - zeskoczyła po trzech schodkach, które prowadziły na poziom trawnika i zaraz przypadła do talerzy i kubków, które przyniósł. - Jakie ładne! Piękne są! Thomas patrz, to na potańcówkę! - wyciągnęła jeden z talerzyków, wyraźnie zachwycona, najpierw mu się przyglądając, a potem prezentując dzieło Hardwickowi. - A właśnie, znacie się? Thomas, to jest Samuel. Samuel, to Thomas. Też mieszka z nami w Warowni. Erik poprosił Samuela, żeby czasem nam pomagał w ogrodowych sprawach - jej twarz jaśniała, jakby w ogóle już zapomniała o tym, co właściwie stało się poprzedniego dnia, albo przynajmniej nie miała zamiaru tego jakkolwiek rozpamiętywać. - A pomoc zawsze chętnie przyjmiemy, prawda? Szykujemy Warownię do Lammas i chcemy ją udekorować. Ale może się napijesz z nami? Mamy piwo, ale jeśli chciałbyś cokolwiek innego to możemy zrobić, albo poprosić Malwę, żeby zrobiła - i żeby nie czuła się aż tak strasznie zrozpaczona tym, że wszyscy jej podbierali obowiązki. - I nie martw się, że to nie ogród, bo do niego też dojdziemy. Wypadałoby się zająć strachem na wróble bo straszy już nie tylko ptactwo - zachichotała, wyraźnie rozbawiona, chociaż po trochu to żal jej było tego straszydła. Dwa dni temu sama się go nawet wystraszyła jak o zmierzchu wyszła do ogródka.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.