05.07.2024, 04:27 ✶
Dni po Lithcie to był jakiś cyrk, przez który przemknął trochę jak przez mgłę, zbyt zmęczony ostatnimi dniami. Statek zwyczajnie dał im w kość, a niedługo po tym jak z niego wrócili, niektórzy znowu zostali wysłani dalej z tego prostego powodu, że Isobell postanowiła zgubić gdzieś w drodze na sabat zdrowy rozsądek. Może gdyby jakoś konkretniej poszukali, to dałoby się go gdzieś tutaj znaleźć, a dzięki temu Arcykapłanka udzieliłaby jakiś zwięzłych, jednoznacznych odpowiedzi.
Poplamiony krwią kamień, który stanowić miał za ołtarz, dobitnie przypominał o tym co wydarzyło się parę dni temu i że to wcale nie był sen. Przywódczyni kowenu, która powinna prowadzić swoje owieczki z troską, próbowała zwyczajnie zarżnąć jedną z nich i to na oczach cywili. Bulstrode nie był pewien czy ten ostatni aspekt to w sumie było dobrze czy źle, ale ostatecznie dzięki temu mieli jakichś świadków tego całego szaleństwa.
Sprawa wciąż trwała, a oni wciąż wracali na miejsce, szukając... czegoś. Jakichś wskazówek, które może wcześniej komuś umknęły. Jakieś ulotnego swędu czarnej magii, który świadczyłby o tym, jak źle się tutaj podziało.
- Dzień dobry - powiedział na widok Sebastiana, przerywając chwilowy wywód o tym, że podobno lipiec ma być okropnie gorący i ma nadzieję, że dobra pogoda nie przełoży się zbytnio na zwiększenie liczby turystów w okolicy bo jakby się tu jakiś przedarł, to byłoby trochę średnio, a w ogóle to dostanie udaru jeśli jeszcze raz ktoś mu każe obwąchiwać ten kamienny ołtarzyk. - Chwilowo nie. Wszystko wydaje się w porządku - akcent na wydaje się, bo nic co miało związek z Lithą nie było w porządku.
Poplamiony krwią kamień, który stanowić miał za ołtarz, dobitnie przypominał o tym co wydarzyło się parę dni temu i że to wcale nie był sen. Przywódczyni kowenu, która powinna prowadzić swoje owieczki z troską, próbowała zwyczajnie zarżnąć jedną z nich i to na oczach cywili. Bulstrode nie był pewien czy ten ostatni aspekt to w sumie było dobrze czy źle, ale ostatecznie dzięki temu mieli jakichś świadków tego całego szaleństwa.
Sprawa wciąż trwała, a oni wciąż wracali na miejsce, szukając... czegoś. Jakichś wskazówek, które może wcześniej komuś umknęły. Jakieś ulotnego swędu czarnej magii, który świadczyłby o tym, jak źle się tutaj podziało.
- Dzień dobry - powiedział na widok Sebastiana, przerywając chwilowy wywód o tym, że podobno lipiec ma być okropnie gorący i ma nadzieję, że dobra pogoda nie przełoży się zbytnio na zwiększenie liczby turystów w okolicy bo jakby się tu jakiś przedarł, to byłoby trochę średnio, a w ogóle to dostanie udaru jeśli jeszcze raz ktoś mu każe obwąchiwać ten kamienny ołtarzyk. - Chwilowo nie. Wszystko wydaje się w porządku - akcent na wydaje się, bo nic co miało związek z Lithą nie było w porządku.