05.07.2024, 09:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.07.2024, 09:59 przez Bard Beedle.)
Woda stawu była głęboka, zaskakująco czysta, ale też bardzo zimna, a zapadający zmrok wypełniał okolicę cieniami i ograniczał widoczność i tutaj. Ubrania całej trójki nasiąkały szybko wodą, buty utrudniały nieco poruszanie się, a chłód groził skurczem. Byli sprawni fizycznie na tyle, by nie groziło im utopienie, ale ich ruchy stały się wolniejsze, i żaden z nich nie zdążył rzucić zaklęcia, które ułatwiłoby mu oddychanie pod wodą. Ich czas pod powierzchnią był ograniczony.
Millie Moody szarpała się z nieumarłą. Tuż przed sobą doskonale widziała czaszkę, zaledwie strzępki włosów, puste oczodoły, wyszczerzoną szczękę. Powietrze w jej płucach powoli się kończyło, podczas szarpaniny obróciły się, i straciła częściowo poczucie kierunku. Żywy trup nie odczuwał zimna, nie dotykał go ból, nie potrzebował powietrza, nie mógł dostać skurczu. Gdyby Mildred odczuwała strach tak jak normalni ludzie, musiałaby teraz wpaść w panikę – i pewnie skończyłoby się to zakrztuszeniem wodą albo padnięciem ofiarą istoty, wezwanej spoza śmierci przez moc Lydii. Zamiast tego zdołała odepchnąć się, uwolnić, oddalić od nieumarłej.
Mogła wypłynąć na powierzchnię – musiała wręcz – bo jeszcze chwila i zaczęłaby się dusić.
Ale było jasne, że nieumarła spróbuje płynąć za nią, napędzana głodem lub wkodowanym w nią poleceniem: zabijaj.
Thomas i Jonathan tymczasem, oboje, mogli wypatrzeć pod wodą sylwetki. Nie byli pewni, która jest która, ale jedna znajdowała się nieco bliżej – nurkowała głębiej, coraz głębiej, ku dnu. Chciała utonąć? Nie umiała pływać? Coś tam ukryła? Planowała zniknąć tam, gdzie robiło się ciemno i wypłynąć gdzieś z drugiej strony? Ale nie była tu tylko ona – mogli zobaczyć i dwie sylwetki nieco dalej, szarpiące się przez chwilę, a potem odbijające się od siebie. Millie i nieumarła wpadły jednak do stawu w zupełnie innym punkcie niż oni: nie byli w stanie rozpoznać, kto jest kim, ani nawet zauważyć, że okuta w ciemne, mokre szmaty osoba jest już martwa.
Tura do 08.07. Millie, musisz wypłynąć na powierzchnię, inaczej postać rundę nie będzie mogła działać z braku powietrza, a potem zacznie się dusić. Nie musisz na to rzucać, uwolniłaś się od nieumarłej, zostawiam ci decyzję, czy wychodzi na brzeg, czy wypływa na moment i zostaje w wodzie. Thomas, Jonathan, powietrza wystarczy wam na tę turę, na koniec kolejnej pojawi się konieczność uzupełnienia zapasu tlenu.
Millie Moody szarpała się z nieumarłą. Tuż przed sobą doskonale widziała czaszkę, zaledwie strzępki włosów, puste oczodoły, wyszczerzoną szczękę. Powietrze w jej płucach powoli się kończyło, podczas szarpaniny obróciły się, i straciła częściowo poczucie kierunku. Żywy trup nie odczuwał zimna, nie dotykał go ból, nie potrzebował powietrza, nie mógł dostać skurczu. Gdyby Mildred odczuwała strach tak jak normalni ludzie, musiałaby teraz wpaść w panikę – i pewnie skończyłoby się to zakrztuszeniem wodą albo padnięciem ofiarą istoty, wezwanej spoza śmierci przez moc Lydii. Zamiast tego zdołała odepchnąć się, uwolnić, oddalić od nieumarłej.
Mogła wypłynąć na powierzchnię – musiała wręcz – bo jeszcze chwila i zaczęłaby się dusić.
Ale było jasne, że nieumarła spróbuje płynąć za nią, napędzana głodem lub wkodowanym w nią poleceniem: zabijaj.
Thomas i Jonathan tymczasem, oboje, mogli wypatrzeć pod wodą sylwetki. Nie byli pewni, która jest która, ale jedna znajdowała się nieco bliżej – nurkowała głębiej, coraz głębiej, ku dnu. Chciała utonąć? Nie umiała pływać? Coś tam ukryła? Planowała zniknąć tam, gdzie robiło się ciemno i wypłynąć gdzieś z drugiej strony? Ale nie była tu tylko ona – mogli zobaczyć i dwie sylwetki nieco dalej, szarpiące się przez chwilę, a potem odbijające się od siebie. Millie i nieumarła wpadły jednak do stawu w zupełnie innym punkcie niż oni: nie byli w stanie rozpoznać, kto jest kim, ani nawet zauważyć, że okuta w ciemne, mokre szmaty osoba jest już martwa.
Tura do 08.07. Millie, musisz wypłynąć na powierzchnię, inaczej postać rundę nie będzie mogła działać z braku powietrza, a potem zacznie się dusić. Nie musisz na to rzucać, uwolniłaś się od nieumarłej, zostawiam ci decyzję, czy wychodzi na brzeg, czy wypływa na moment i zostaje w wodzie. Thomas, Jonathan, powietrza wystarczy wam na tę turę, na koniec kolejnej pojawi się konieczność uzupełnienia zapasu tlenu.