Zionął jej prosto w twarz ogniem, to znaczy odetchnął głęboko. Poczuła, że wlał w siebie już dzisiaj sporo, ale czy jej to przeszkadzało? Nie do końca. Był na emeryturze, mógł korzystać z życia, ona w jego wieku pewnie będzie zachowywała się podobnie. Daleko jej było od negatywnego oceniania jego zachowania. Strasznie kochała ojca i mogła wytłumaczyć każde jego postępowanie, aby wybielić Gerarda, przynajmniej przed samą sobą.
Słuchała uważnie tego, co miał jej do powiedzenia, bo brzmiał, jakby chciał się podzielić z nią jakąś tajemnicą. Parsknęła jednak, gdy usłyszała jego słowa. - Ona naprawdę liczy te pudełka? - Nie spodziewała się właściwie, że ją obchodzą. - Poproszę Triss, żeby je oddała, może chociaż to mi wybaczy. - Z dniem, w którym przyszła na świat trochę już nie mogła nic zrobić - niestety.
- Ciebie nie złapali, a z moim szczęściem pewnie tylko wsiadłabym na miotłę, to już by na mnie czekali. - Czasem dziwiło ją podejście, ona niby też miała wyjebane, ale chciałaby się tak zupełnie niczym nie przejmować, jak on. Jakież jego życie musiało być lekkie.
Och, nie chciała zmartwić ojca. Myślała, że raczej się ucieszy, że ma oko na Astarotha, szczególnie po tym, jak dał się ugryźć jakiemuś wampirowi i prawie umarł, a teraz sam stał się bestią. - No Astaroth ma jakąś pannę, ale on chyba nie może, wiesz? No raczej nie będzie z tego dzieci. - Trochę było jej głupio rozmawiać z ojcem na temat tego, że jej bratu już nie stawał. No, ale skoro zaczął, to trudno. To był tylko Gerard, mogło być gorzej, matka mogła się do niej przyjebać, że dalej pstro jej w głowie.
- Nie chcę cię martwić, ale to się chyba zbyt szybko nie stanie. - Miała świadomość, że rodzicom może zależeć na tym, żeby wreszcie którekolwiek z nich dorobiło się potomka, ale to najwyraźniej nie było wcale takie proste, jak się mogło wydawać.
- Ach kaletnik, zaczepiłam go ostatnio, to Rowle, świetny w swoim fachu, udało mi się go przekonać do współpracy, myślę, że możemy na tym całkiem nieźle zarobić, szczególnie, że wydawał się być bardzo zainteresowany naszym towarem. - Była bardzo dumna z tej umowy, którą udało jej się zawrzeć, miała nadzieję, że ojciec to doceni, bo w końcu starała się jak mogła, aby rodzinny biznes prężnie działał.