• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam

[wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#10
06.07.2024, 00:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2024, 00:16 przez Eden Lestrange.)  
Uważaj, czego sobie życzysz, bo może się to spełnić.
Słyszała tę maksymę wiele razy, jeszcze częściej dzieliła się nią z innymi. Zwykle tuż po tym, gdy sama przekręcała cudze słowa bez cienia skruchy, bawiąc się w semantycznego demona. Nie spodziewała się, że karma przyjdzie zebrać plon tak szybko; myślała, że skoro tyle lat płazem uchodziły jej takie zagrywki, to nigdy się to nie skończy.
Z dwojga złego, chyba lepiej umrzeć młodo. Przynajmniej nie dożyje starości i ominie ją nieprzyjemność poznania zgryźliwej wiedźmy, którą niechybnie się stanie.

Nagły upadek, zawieszenie w bezwładności - Eden krzyknęła tylko raz, kiedy nagle miotła runęła w dół. Każdy kolejny metr, który odbierała im przyciąganiem grawitacja, przebyła w dziwacznym marazmie. Przez myśl przeszło jej błaganie Millie o litość; ot, zwykły ludzki odruch, desperackie ratowanie ulatującego życia. Nie odezwała się jednak ani słowem, bo doszła do wniosku, że dziewczyna i tak obróci to przeciwko niej. Wszystkie życzenia Malfoy rzucała dosłownie na wiatr, bo porywaczka rozumiała je opacznie. Nadal nie wiedziała, czy to intencjonalne naigrywanie się, czy jawne szaleństwo - może mieszanka obydwu? Cokolwiek to nie było, Eden zdecydowała się tego nie karmić. Jeśli miała umrzeć, to umrze z resztką honoru. A potem zostanie duchem i będzie nawiedzać rodzinę tej wariatki do końca ich istnienia.
Eden jęknęła znowu, mimowolnie, choć dzielnie gryzła się w język, żeby nie unieść się gniewem i nie palnąć niczego. Miotła znowu zerwała się do góry, przecinała powietrze w kierunku kolejnego budynku. Bawi się mną, pomyślała, po czym zaśmiała się pod nosem. Miała już kilkanaście wiosen na karku, a wychowanie w domu sprawiło, że czuła się, jakby mroźnych zim przeżyła tysiąc. Niemniej nie spotkała jak dotąd kogoś, kto był w stanie wystrychnąć ją na dudka tak wiele razy w tak krótkim czasie. Ile czasu minęło, odkąd zerwały się z wieży? Pięć minut, dziesięć, piętnaście? Nawet gdyby to była godzina, Eden musiała oddać dziewczynie, że błyskawicznie zrobiła z nią, co chciała - zatargała przed bramy piekieł i zmusiła, by błagała ją o litość.
Nie przyznałaby się do tego na głos, ale było w tym coś wyzwalającego. Nie tyle swój trafiający na swego, co na kogoś mitycznie lepszego.

Gdy opadły na ziemię, w pierwszym odruchu chciała ją ucałować. Powstrzymała się, jedynie oddychając ciężko z głową spuszczoną w dół. Adrenalina powoli uchodziła z ciała, odbierając siłę w jej nogach - opadła na kolana, uderzając łagodnie o miękką trawę. Nigdy w życiu tak mocno nie drżała; czy kiedykolwiek dotąd drżała? Zaśmiała się wręcz histerycznie, patrząc na swoje roztrzęsione dłonie.
- Pewnie jesteś dumna z siebie? - Zagaiła, uśmiechając się niepokojąco. Uniosła głowę, chcąc napotkać jej spojrzenie - pragnęła dojrzeć w nim szaleństwo, żeby sobie całą tę sytuację jakoś sensownie usprawiedliwić. Wmówić sobie, że nie mogła przewidzieć zachowania kogoś, kto jest kompletnie obłąkany; że to nie jej wina. Nie mogła poukładać sobie tego wszystkiego w głowie, bo jednocześnie była wściekła, ale z drugiej strony niesłychanie podekscytowana, pełna nadziei, że to nie koniec tej nocy. Nie chciało jej się wierzyć, że zakończy się zbłaźnieniem się i wymianą słownych nieprzyjemności.
Czuła, że brakowało tu puenty.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (4811), Millie Moody (3972)




Wiadomości w tym wątku
[wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 28.02.2024, 16:24
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam, ale słyszałam, że istnieją - przez Eden Lestrange - 27.03.2024, 01:06
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam, ale słyszałam, że istnieją - przez Millie Moody - 27.03.2024, 14:28
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam, ale słyszałam, że istnieją - przez Eden Lestrange - 25.04.2024, 14:26
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 20.05.2024, 12:28
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 27.05.2024, 21:33
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 30.05.2024, 21:48
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 17.06.2024, 19:04
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 24.06.2024, 19:29
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 06.07.2024, 00:28
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 02.08.2024, 13:40
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 07.09.2024, 01:41
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 07.09.2024, 11:27
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 12.09.2024, 22:31
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 26.09.2024, 11:19
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 05.10.2024, 21:22
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 19.11.2024, 14:03
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Eden Lestrange - 02.12.2024, 00:15
RE: [wrzesień 1958] Granice? Nigdy żadnej nie widziałam - przez Millie Moody - 18.12.2024, 20:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa