Ona po prostu chciała normalnie żyć. Uważała, że nie warto się ograniczać, bo przecież śmierć czaiła się za rogiem, bo przecież każdy mógł stracić życie, zupełnie nagle. Dlaczego mieli się bać? Powinni pokazywać śmierciożercom, że żyją normalnie jakby nic się nie stało, Voldemort musiał mieć świadomość, że nie uda mu się wystraszyć takich zwykłych ludzi, jak ona. Kto wie ile będzie trwała ta wojna, a oni przecież właśnie mieli przeżywać swoje najlepsze lata, przecież byli młodzi, teraz powinni żyć tak naprawdę, pełnią życia.
- Jakoś sobie poradzę z remontem, nie możesz mi pomagać we wszystkim. - Cóż, pokłócili się przecież już przy otwarciu klubokawiarni, bo ich gusta zdecydowanie się różniły, oczywiście ta niesnaska trwała chwilę, jednak były sytuacje, w których niestety zupełnie inaczej widzieli świat. Ten Norki był bardzo różowy, co nie musiało się podobać wszystkim. - Wspaniale, to na pewno się przyda, nie wiem, jak dźwignę przygotowanie własnego ślubu, ale będzie musiał być najwspanialszy. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Przygotowała już kilka takich przyjęć, więc zapewne do swojego podejdzie bardzo skrupulatnie, żeby mieć pewność, że wszyscy długo nie zapomną tego wydarzenia. Taka już była, jeśli chodzi o organizację, lubiła, gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik. Jakie to było zabawne, że minęło ledwie kilka miesięcy, a panna Figg rozmyślała o ślubie, a jeszcze nie dawno była na etapie, w którym twierdziła, że będzie wiecznie starą panną i raczej w tej dziedzinie życia nie zazna szczęścia.
Mieli podobne wrażenia, przez te kilka miesięcy naprawdę wiele się wydarzyło w ich życiach. Niby minęło kilka tygodni, ale cóż, bardzo intensywnych. Jakby nie chcieli tracić czasu. Może faktycznie to trwająca ciągle wojna tak na nich wpłynęła, żyli odważniej, jakby jutra miało nie być. Nie zastanawiali się zbyt długo nad podejmowanymi decyzjami.
- Całkiem sprytny ten twój plan. - Rzuciła jeszcze z uśmiechem, w końcu zadziałał. Erik zresztą zawsze tak miał, że jego wszystkie plany raczej wypalały, w przeciwieństwie do niej.
- Teraz na pewno już będzie dobrze, na szczęście mamy to za sobą, nawet udało nam się nie pozabijać, chociaż było różnie. - Więź spowodowała, że pojawiły się między nimi zgrzyty, nie ma się co dziwić, wszystko, co ich dotyczyło przeżywali zdecydowanie mocniej niż powinni. Na całe szczęście i to udało im się jakoś ogarnąć.
Na całe szczęście nie posilił się na te żarty, bo pewnie by się znowu odpaliła i powiedziała, że est niepoważny, czasem nie przystawało robić sobie dowcipów z tego, o czym mówili. Norka dosyć szybo się denerwowała, kiedy ktoś robił sobie z niej żarty, przynajmniej w takiej dziedzinie życia.
- Nie widziałam cię na Lammas, czy go znam? - Zaczęła szukać w swoich myślach jakiegoś znajomego Anthony'ego, na pewno znalazłoby się kilu mężczyzn o tym imieniu, których kojarzyła. Jednak towarzystwo Erika różniło się od tego jej, mieli wielu znajomych w różnych miejscach, trudno jej było więc zorientować się o kogo chodzi.