Jestem tu na 1 post 
Złapał mysz. Merlin mu świadkiem, złapał mysz, która próbowała przedostać się do klubokawiarni. Niestety, ale okazała się myszą cukrową… to znaczy, że któryś z młodych klientów (albo sama Mabel) upuściło smakołyk i nie kwapiło się po sobie posprzątać. Obśliniony smakołyk zostawił na wycieraczce przy drzwiach prowadzących do domu Nory. Był niepocieszony bo myślał, że będzie miał jakieś wyzwanie. Miał powyżej wąsów przynoszonych specjalnie dla niego kocich zabawek. To było uwłaczające. Każdy sznurek i każdą ruchomą zabawkę niszczył w dziesięć minut. Łatwizna. Mimo wszystko był rozgoryczony więc przeszedł gładko po podłodze i bez najmniejszego problemu namierzył Norę. Znalazłby ją z zamkniętymi oczami, szedł jak po nici, bezszelestnie i z gracją. Rozmawiała z kimś, w tle grała muzyka. Jednym subtelnym sosem wskoczył na stolik obok dłoni Nory.
- Dzień dobry.- rzekł do mężczyzny, rejestrując od niego zapach papierosów. Nie zatrzymywał dłużej na nim spojrzenia. Odwrócił się do swojej Nory i muskając spojrzeniem jej mimikę (nie wzbudzała niepokoju) zszedł ze stolika, prosto na jej kolana. Zwinął się w puchaty kłębek, zwinął ogon na jej udzie i zamknął ślepia. Gdy tylko jej dłoń spoczęła na jego sierści, zaczął mruczeć. Teraz wszystko było już w porządku.

Złapał mysz. Merlin mu świadkiem, złapał mysz, która próbowała przedostać się do klubokawiarni. Niestety, ale okazała się myszą cukrową… to znaczy, że któryś z młodych klientów (albo sama Mabel) upuściło smakołyk i nie kwapiło się po sobie posprzątać. Obśliniony smakołyk zostawił na wycieraczce przy drzwiach prowadzących do domu Nory. Był niepocieszony bo myślał, że będzie miał jakieś wyzwanie. Miał powyżej wąsów przynoszonych specjalnie dla niego kocich zabawek. To było uwłaczające. Każdy sznurek i każdą ruchomą zabawkę niszczył w dziesięć minut. Łatwizna. Mimo wszystko był rozgoryczony więc przeszedł gładko po podłodze i bez najmniejszego problemu namierzył Norę. Znalazłby ją z zamkniętymi oczami, szedł jak po nici, bezszelestnie i z gracją. Rozmawiała z kimś, w tle grała muzyka. Jednym subtelnym sosem wskoczył na stolik obok dłoni Nory.
- Dzień dobry.- rzekł do mężczyzny, rejestrując od niego zapach papierosów. Nie zatrzymywał dłużej na nim spojrzenia. Odwrócił się do swojej Nory i muskając spojrzeniem jej mimikę (nie wzbudzała niepokoju) zszedł ze stolika, prosto na jej kolana. Zwinął się w puchaty kłębek, zwinął ogon na jej udzie i zamknął ślepia. Gdy tylko jej dłoń spoczęła na jego sierści, zaczął mruczeć. Teraz wszystko było już w porządku.