06.07.2024, 22:36 ✶
Crow nie nalegał na to, żeby Moody od razu mu odpowiedziała. W gruncie rzeczy nie musiała mówić mu nic. On, lekko podpity, ale nie na tyle, żeby było to po nim jakkolwiek widać, udał się do wejścia od fotela kierowcy i wrzucił tam swoją marynarkę, po czym odpalił radio. W środku znajdowała się kaseta, jedna z wielu składanek, które sobie nagrał. Muzyka była bardzo, ale to bardzo ważną częścią jego życia i miał do niej specyficzny gust. Nie w takim sensie, że nie podobała mu się żadna inna, właściwie to potrafił bawić się do każdej, po prostu... niektóra uderzała prosto w jego serce. Wokół nich rozległa się więc melodia Behind blue eyes, rozpoczynającej serię jego ulubionych piosenek The Who.
Naprawdę byli do siebie podobni. Kiedy sięgając do radia, przejrzał się w lusterku, od razu roztrzepał te paskudne, ulizane włosy, które od samego początku mu się nie podobały. W tym stroju i fryzurze czuł się jak kompletny, skończony pajac. I był nim! Oh kurwa, ale on był durniem! Miał ochotę zapaść się z tym wszystkim pod ziemię. Ściągnął te obrzydliwe, błyszczące buciki i razem z marynarką wywalił je na siedzenie z tyłu. Nienawidził swojego życia. Laurent Prewett kompletnie go znienawidzi. Fantasmagoria mogła mieć kłopoty. Jego związek z Alexandrem był ruiną. Cain... błagam, niech przynajmniej on jeden dalej go kocha.
- To będziesz ty - powiedział do niej, wynurzając się na zewnątrz i wlepiając oczy w to niebo. - Kocham go, ale nic z tego nie będzie i tak. - Przyznał, odrobinę zmieszany, że w ogóle to powiedział. - Kocham też kogoś innego, o wiele dłużej niż jego, a takie rzeczy nigdy się nie udają. - A przynajmniej nie słyszał, żeby komukolwiek się udawały. - Ale totalnie czaję to, że więzy rodzinne wcale nie wyłączają ci magicznym guzikiem chęci rozłożenia przed kimś nóg.
Sposób, w jaki wpatrywał się w te gwiazdy i chmury sugerował, że widział w nich... coś więcej. W jakiś sposób musiał doceniać ich piękno. Zawiesił na nich spojrzenie na naprawdę długo, ale nie skomentował tego w żaden sposób.
- Na początku pomyślałem, że kompletnie to do ciebie nie pasuje - rzucił nagle, przerywając ciszę ze swojej strony. - Tarot. - Doprecyzował, odpalając kolejnego papierosa, którym zaciągnął się od razu. - Ale teraz widzę cię przy takim zastawionym alkoholem stoliku, próbującą odczytać z nich kiedy ten świat pierdolnie, jednoczesne polewając sobie bourbonu.
Naprawdę byli do siebie podobni. Kiedy sięgając do radia, przejrzał się w lusterku, od razu roztrzepał te paskudne, ulizane włosy, które od samego początku mu się nie podobały. W tym stroju i fryzurze czuł się jak kompletny, skończony pajac. I był nim! Oh kurwa, ale on był durniem! Miał ochotę zapaść się z tym wszystkim pod ziemię. Ściągnął te obrzydliwe, błyszczące buciki i razem z marynarką wywalił je na siedzenie z tyłu. Nienawidził swojego życia. Laurent Prewett kompletnie go znienawidzi. Fantasmagoria mogła mieć kłopoty. Jego związek z Alexandrem był ruiną. Cain... błagam, niech przynajmniej on jeden dalej go kocha.
- To będziesz ty - powiedział do niej, wynurzając się na zewnątrz i wlepiając oczy w to niebo. - Kocham go, ale nic z tego nie będzie i tak. - Przyznał, odrobinę zmieszany, że w ogóle to powiedział. - Kocham też kogoś innego, o wiele dłużej niż jego, a takie rzeczy nigdy się nie udają. - A przynajmniej nie słyszał, żeby komukolwiek się udawały. - Ale totalnie czaję to, że więzy rodzinne wcale nie wyłączają ci magicznym guzikiem chęci rozłożenia przed kimś nóg.
Sposób, w jaki wpatrywał się w te gwiazdy i chmury sugerował, że widział w nich... coś więcej. W jakiś sposób musiał doceniać ich piękno. Zawiesił na nich spojrzenie na naprawdę długo, ale nie skomentował tego w żaden sposób.
- Na początku pomyślałem, że kompletnie to do ciebie nie pasuje - rzucił nagle, przerywając ciszę ze swojej strony. - Tarot. - Doprecyzował, odpalając kolejnego papierosa, którym zaciągnął się od razu. - Ale teraz widzę cię przy takim zastawionym alkoholem stoliku, próbującą odczytać z nich kiedy ten świat pierdolnie, jednoczesne polewając sobie bourbonu.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.