06.07.2024, 23:23 ✶
– Mm... no ja to ogólnie mało rzeczy widziałem. Całe życie mieszkałem w Kniei, z matkątylko czasem na jarmarki zjeżdżaliśmy do miasta – czyli do Doliny Godryka, nie żeby to była jakaś metropolia, prawda? – A w Londynie byłem tylko raz i tam podziały się takie rzeczy, że w sumie to pewnie tam widziałem samochód ale raczej nie tak no... nie tak z bliska, nie pamiętam. – zmarszczył nos i pospiesznie pokręcił głową, bo nie chciał myśleć o tym traumatycznym wyjeździe. Co prawda dostał dzięki temu swoją ukochaną różdżkę, zaczął się niedługo po tym uczyć magii, ale i tak... tam też obudziła się klątwa.
– Pociągów tez nie znoszę. Brudne, głośne bestie, które orają świat swoim istnieniem. – wykrzywił się na samo wspomnienie budowanej kolei. Wspomnienia z dzieciństwa były w nim mocno osadzone, zwłaszcza takie, z rzeczami nowymi i strasznymi, do których uprzedzenia tym bardziej podlewane były przez zaborczą Berenikę McGonagall, jego matkę, która chciała mieć swoją latorośl, swoje piskle tylko dla siebie.
– Ale na tej samej zasadzie dla mnie może być dziwne, jak ktoś nigdy nie widział z bliska hipogryfa, albo niedźwiedzia. Albo, że ktoś nie umie odróżnić dębu szypułkowego, od bezszypułkowy, żeby nie powiedzieć o omszonym, czerwonym czy burgundzkim. Dla różnych ludzi różna codzienność, różne doświadczenia. Tak myślę. Ale, ale o ja... chodźmy, chodźmy prędzej. – Dodatkowa motywacja pomogła się uwinąć całkiem sprawnie ze sprawunkami, Samuel zdawał się mocno pobudzony wizją tego doświadczenia.
– Trudno się tym prowadzi? Jak w ogóle to się dzieje, że to się rusza? To nie jest translokacja prawda? W końcu używają tego głównie mugole... – dopytywał gdy ruszyli do wozu.
– Pociągów tez nie znoszę. Brudne, głośne bestie, które orają świat swoim istnieniem. – wykrzywił się na samo wspomnienie budowanej kolei. Wspomnienia z dzieciństwa były w nim mocno osadzone, zwłaszcza takie, z rzeczami nowymi i strasznymi, do których uprzedzenia tym bardziej podlewane były przez zaborczą Berenikę McGonagall, jego matkę, która chciała mieć swoją latorośl, swoje piskle tylko dla siebie.
– Ale na tej samej zasadzie dla mnie może być dziwne, jak ktoś nigdy nie widział z bliska hipogryfa, albo niedźwiedzia. Albo, że ktoś nie umie odróżnić dębu szypułkowego, od bezszypułkowy, żeby nie powiedzieć o omszonym, czerwonym czy burgundzkim. Dla różnych ludzi różna codzienność, różne doświadczenia. Tak myślę. Ale, ale o ja... chodźmy, chodźmy prędzej. – Dodatkowa motywacja pomogła się uwinąć całkiem sprawnie ze sprawunkami, Samuel zdawał się mocno pobudzony wizją tego doświadczenia.
– Trudno się tym prowadzi? Jak w ogóle to się dzieje, że to się rusza? To nie jest translokacja prawda? W końcu używają tego głównie mugole... – dopytywał gdy ruszyli do wozu.