07.07.2024, 00:07 ✶
Sarknął głośnym śmiechem na wzmiankę o uroku osobistym przyjaciółki. Cóż, nie potrafił zaprzeczyć, że kobieta faktycznie takowy posiadała. Nie było chyba osoby, która byłaby bardziej życzliwa w stosunku do ludzi, niż Nora Figg. Może właśnie dlatego otworzenie lokalu na Pokątnej okazało się w jej przypadku tak dużym sukcesem?
— Obawiam się, że z pewnych ustaleń nie będę już w stanie zrezygnować — mruknął, chociaż tak naprawdę poczuł przyjemne ciepło w serduszku, gdy Nora potwierdziła, że dobrze sobie radzi. Chociaż przez lata wierzył w jej cukierniczy geniusz, tak gotowanie dla znajomych i bliskich, a dla całego miasta, to były dwie zupełnie różne od siebie pary kaloszy. Cieszył się, że udało jej się znaleźć jakąś równowagę w tym wszystkim. — Wiesz, twoja córka bardzo lubi dzikie zwierzęta. To nie moja wina, że szybko to wyłapałem i chcę jej pomóc rozwijać tę pasję...
Ta kobieta nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, pomyślał zszokowany, wlepiając skonfundowane spojrzenie w sam środek czoła Nory. Myślał, że się przesłyszał, jednak instynkt podpowiadał mu, że wcale sobie niczego nie wymyślił - z jej ust naprawdę padło nazwisko Shafiq. Nie potrafił tego wytłumaczyć. Wprawdzie czarodzieje byli stosunkowo małą społecznością, porównując ich stricte do mugoli żyjących na Wyspach, ale czy naprawdę było ich tak mało, że ścieżki konkretnych jednostek co chwilę się przecinały. Erik wypuścił powoli przez usta wstrzymywane powietrze, po czym odchylił się na siedzeniu. Chyba nadszedł czas zaakceptować, że pewnych ''krzyżówek'' po prostu nie dało się uniknąć.
— Ekhm… No to... Dobrze, że już się poznaliście. Szkoda, że w takich okolicznościach, ale naprawdę się cieszę. Zdążyliście już o mnie poplotkować? — skomentował, uśmiechając się kwaśno. Dalej nie dowierzał, że Nora uprzedziła go nawet w przedstawieniu jej swojego partnera. Z drugiej strony... Było to tym bardziej ironiczne, że Samuel przez kilka tygodni pracował w Warowni w pocie czoła, a Figg nie miała o tym bladego pojęcia. Czyżby w ten sposób wszechświat próbował utrzymać równowagę? — Myślałem, że chociaż tym uda mi się trochę cię zaskoczyć. Trochę za bardzo wyrobiłaś się z tym przebywaniem w towarzystwie, wiesz?
Wywrócił teatralnie oczami. Zdecydowanie powinien porozmawiać o tym z Anthonym w wolnej chwili. Może wówczas okaże się, że on też skądś zna Norę lub jej rodzinę? Może zamawiał jakieś wypieki z klubokawiarni do Ministerstwa Magii? Ona naprawdę niedługo będzie zaopatrywać cały rząd, zorientował się Erik, wykrzywiając usta w pełnym aprobaty uśmiechu. Cóż, biznes zdecydowanie rozkwitał i to w zawrotnym tempie. Przecież lokal otworzył się niecałe pół roku wcześniej!
— Obawiam się, że z pewnych ustaleń nie będę już w stanie zrezygnować — mruknął, chociaż tak naprawdę poczuł przyjemne ciepło w serduszku, gdy Nora potwierdziła, że dobrze sobie radzi. Chociaż przez lata wierzył w jej cukierniczy geniusz, tak gotowanie dla znajomych i bliskich, a dla całego miasta, to były dwie zupełnie różne od siebie pary kaloszy. Cieszył się, że udało jej się znaleźć jakąś równowagę w tym wszystkim. — Wiesz, twoja córka bardzo lubi dzikie zwierzęta. To nie moja wina, że szybko to wyłapałem i chcę jej pomóc rozwijać tę pasję...
Ta kobieta nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, pomyślał zszokowany, wlepiając skonfundowane spojrzenie w sam środek czoła Nory. Myślał, że się przesłyszał, jednak instynkt podpowiadał mu, że wcale sobie niczego nie wymyślił - z jej ust naprawdę padło nazwisko Shafiq. Nie potrafił tego wytłumaczyć. Wprawdzie czarodzieje byli stosunkowo małą społecznością, porównując ich stricte do mugoli żyjących na Wyspach, ale czy naprawdę było ich tak mało, że ścieżki konkretnych jednostek co chwilę się przecinały. Erik wypuścił powoli przez usta wstrzymywane powietrze, po czym odchylił się na siedzeniu. Chyba nadszedł czas zaakceptować, że pewnych ''krzyżówek'' po prostu nie dało się uniknąć.
— Ekhm… No to... Dobrze, że już się poznaliście. Szkoda, że w takich okolicznościach, ale naprawdę się cieszę. Zdążyliście już o mnie poplotkować? — skomentował, uśmiechając się kwaśno. Dalej nie dowierzał, że Nora uprzedziła go nawet w przedstawieniu jej swojego partnera. Z drugiej strony... Było to tym bardziej ironiczne, że Samuel przez kilka tygodni pracował w Warowni w pocie czoła, a Figg nie miała o tym bladego pojęcia. Czyżby w ten sposób wszechświat próbował utrzymać równowagę? — Myślałem, że chociaż tym uda mi się trochę cię zaskoczyć. Trochę za bardzo wyrobiłaś się z tym przebywaniem w towarzystwie, wiesz?
Wywrócił teatralnie oczami. Zdecydowanie powinien porozmawiać o tym z Anthonym w wolnej chwili. Może wówczas okaże się, że on też skądś zna Norę lub jej rodzinę? Może zamawiał jakieś wypieki z klubokawiarni do Ministerstwa Magii? Ona naprawdę niedługo będzie zaopatrywać cały rząd, zorientował się Erik, wykrzywiając usta w pełnym aprobaty uśmiechu. Cóż, biznes zdecydowanie rozkwitał i to w zawrotnym tempie. Przecież lokal otworzył się niecałe pół roku wcześniej!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞