08.07.2024, 02:28 ✶
Sophie była blada i przestraszona. Kolejny raz w przeciągu kilku ostatnich tygodni czuła, że to najgorszy dzień w jej życiu! TO było chyba nawet gorsze, niż kiedy wuj Richard naskarżył ojcu, że zrobiła bałagan w papierach swojego nowego biznesu! Gorsze, niż próba mijania się z wujem żeby nie patrzył na nią karcącym wzrokiem! Gorsze, niż wizyta w Ministerstwie z tatą, żeby odkręcić bałagan jaki narobiła podpisując umowę sprzedaży przed zarejestrowaniem swojej firmy! Gorsze, niż nieudolna próba rzucenia zaklęcia na Charles'a, kiedy to zaklęcie odbiło się od niego i trafiło w nią rykoszetem! Gorsze, niż wczorajsza randka w ciemno, na której cała jej rodzina obserwowała ją z widowni i drwiła z niej, ponieważ zdecydowała się wziąć udział w widowisku, żeby zarobić szybkie pieniądze! Biedna Sophie! Błagała Lorien, żeby była przy niej podczas przesłuchania, ale niestety nie było takiej możliwości. Sophie przygryzła dolną wargę i westchnęła, nie mając pojęcia po co to wszystko. Przecież była dorosła i miała prawo deportować się z panem Borginem, żeby móc z nim porozmawiać. Czyżby ojciec zgłosił jej zaginięcie? Nie miała pojęcia, ponieważ po powrocie do domu od razu pobiegła do macochy i minęła się z tatą.
- Dzień dobry...- Szepnęła, blada niczym ściana. Nawet piegi jej zbladły, chociaż nie miała o tym pojęcia. Była zmęczona i zestresowana. Prawie w ogóle nie spała i od razu została zaciągnięta na przesłuchanie.
- Sophie Mulciber.- Powiedziała tonem osoby, która przygotowana była aby umrzeć. Na sugestie, że mogły znać się z Hogwartu, zmarszczyła lekko brwi. Nigdy nie kolegowała się z uczniami z innych domów. Zawsze trzymała się ze Ślizgonami. Nie była więc pewna, czy kojarzyła Esther ze szkoły. Może stres przyćmił jej pamięć.
- Nie szkodzi.- Odpowiedziała, ściskając torebkę i siadając na przeciwko dziewczyny. Rozejrzała się po schowku.
- O chłopakach?- To zupełnie zbiło ja z tropu. Patrzyła na brygadzistkę, nie mając pojęcia czy aby na pewno dobrze usłyszała.
- Dzień dobry...- Szepnęła, blada niczym ściana. Nawet piegi jej zbladły, chociaż nie miała o tym pojęcia. Była zmęczona i zestresowana. Prawie w ogóle nie spała i od razu została zaciągnięta na przesłuchanie.
- Sophie Mulciber.- Powiedziała tonem osoby, która przygotowana była aby umrzeć. Na sugestie, że mogły znać się z Hogwartu, zmarszczyła lekko brwi. Nigdy nie kolegowała się z uczniami z innych domów. Zawsze trzymała się ze Ślizgonami. Nie była więc pewna, czy kojarzyła Esther ze szkoły. Może stres przyćmił jej pamięć.
- Nie szkodzi.- Odpowiedziała, ściskając torebkę i siadając na przeciwko dziewczyny. Rozejrzała się po schowku.
- O chłopakach?- To zupełnie zbiło ja z tropu. Patrzyła na brygadzistkę, nie mając pojęcia czy aby na pewno dobrze usłyszała.