08.07.2024, 16:56 ✶
— Przestaniesz mi to wypominać, jak po skończeniu Hogwartu Mabel zacznie startować w podniebnych wyścigach z ujeżdżenia hipogryfów — rzucił, wywracając teatralnie oczami. — Przyniesie do domu kilka nagród, ty je zamkniesz w gablocie w klubokawiarni i będziesz chwaliła się klientom jaką to tym masz zdolną córeczkę. Może nawet wspomnisz o tym, kto był katalizatorem jej wielkiej pasji.
Oczywiście, tylko teoretyzował. Nie chciał układać chrześnicy życia, gdy ta na dobrą sprawę jeszcze nie przekroczyła nawet progu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Uważał jednak, że skoro mieli ku temu środki i możliwości, to dobrze było pokazać dziewczynce, czym mogłaby się zająć w przyszłości, gdyby tylko zaczęła w sobie pielęgnować takie, a nie inne pasje. Mimo to, ostateczny wybór będzie należał do niej. Lub Nory, jeśli dana koncepcja wybitnie nie przypadnie jej do gustu.
— Rzadko o nim mówisz...
Ni to stwierdzenie, ni to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, unosząc ciemne, gęste brwi. Pomimo upływu lat osoba ojca Mabel dalej stanowiła dla najbliższych Nory sporą niewiadomą. Chociaż zdarzały się sytuacje, gdy panna Figg zaczynała uchylać rąbka tajemnicy, tak rzadko kiedy wdawała się w szczegóły, trzymając karty przy sobie.
Nie potrafił winić jej za to, że nie obnosiła się zbytnio z tą informacją. Przez długi czas nie miała szczęścia w miłości, a wyciąganie kwestii dawnego partnera na pewno nie było łatwe. Chociażby przez to, że mała Mabel na pewno bardzo chciałaby go poznać - jaki by on nie by. To był kolejny plus tego, że Nora zeszła się z Samuelem; może Mabel będzie miała dzięki temu w życiu kolejny dobry wzorzec. Jeden z wielu, biorąc pod uwagę, że miała super chrzestnego i wuja od strony matki. I te wszystkie ciotki...
— Przerażające, że jeszcze niedawno sami nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoim życiem, a teraz nagle kawałki puzzli zaczynają same wpasowywać się w odpowiednie miejsca, co? — zagadnął, kręcąc powoli głową.
Gdyby ktoś mu powiedział na początku stycznia, że wyląduje na takiej karuzeli, to z miejsca stałby się sceptykiem. Owszem, dołączył do Zakonu Feniksa już kawałek czasu temu, więc miał świadomość, że organizacja mogła mu nieco namieszać w życiu w połączeniu z pracą zawodową, ale... Chyba nawet on nie byłby w stanie przewidzieć wydarzeń na Beltane, czy tego, że nieoczekiwanie w jego życiu ponownie zagnieździ się Anthony Shafiq.
— Świetnie sobie radzisz — stwierdził, uśmiechając się przewrotnie pod nosem. — Miesiąc lub dwa, a ludzie na dobre zapomną o incydencie bobrowym w twoim wykonaniu. No... Może z wyjątkiem Perseusza Blacka. Na nim to wywarło ogromne wrażenie.
Jak dotąd starał się trzymać informację na temat pierworodnego syna Blacka w tajemnicy. Liczył, że być może dojdzie do spotkania między tą dwójkę i pracownik Lecznicy Dusz pochwali się tym, że zamierzał nazwać syna akurat po bobrze. Och, ile by dał, żeby zobaczyć wówczas minę Nory. Nie, żeby lubił patrzeć, jak cierpi i robi się zawstydzona, jednak musiał przyznać, że był to nieco... komediowy twist, biorąc pod uwagę incydent z balu w Dolinie Godryka.
Oczywiście, tylko teoretyzował. Nie chciał układać chrześnicy życia, gdy ta na dobrą sprawę jeszcze nie przekroczyła nawet progu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Uważał jednak, że skoro mieli ku temu środki i możliwości, to dobrze było pokazać dziewczynce, czym mogłaby się zająć w przyszłości, gdyby tylko zaczęła w sobie pielęgnować takie, a nie inne pasje. Mimo to, ostateczny wybór będzie należał do niej. Lub Nory, jeśli dana koncepcja wybitnie nie przypadnie jej do gustu.
— Rzadko o nim mówisz...
Ni to stwierdzenie, ni to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, unosząc ciemne, gęste brwi. Pomimo upływu lat osoba ojca Mabel dalej stanowiła dla najbliższych Nory sporą niewiadomą. Chociaż zdarzały się sytuacje, gdy panna Figg zaczynała uchylać rąbka tajemnicy, tak rzadko kiedy wdawała się w szczegóły, trzymając karty przy sobie.
Nie potrafił winić jej za to, że nie obnosiła się zbytnio z tą informacją. Przez długi czas nie miała szczęścia w miłości, a wyciąganie kwestii dawnego partnera na pewno nie było łatwe. Chociażby przez to, że mała Mabel na pewno bardzo chciałaby go poznać - jaki by on nie by. To był kolejny plus tego, że Nora zeszła się z Samuelem; może Mabel będzie miała dzięki temu w życiu kolejny dobry wzorzec. Jeden z wielu, biorąc pod uwagę, że miała super chrzestnego i wuja od strony matki. I te wszystkie ciotki...
— Przerażające, że jeszcze niedawno sami nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoim życiem, a teraz nagle kawałki puzzli zaczynają same wpasowywać się w odpowiednie miejsca, co? — zagadnął, kręcąc powoli głową.
Gdyby ktoś mu powiedział na początku stycznia, że wyląduje na takiej karuzeli, to z miejsca stałby się sceptykiem. Owszem, dołączył do Zakonu Feniksa już kawałek czasu temu, więc miał świadomość, że organizacja mogła mu nieco namieszać w życiu w połączeniu z pracą zawodową, ale... Chyba nawet on nie byłby w stanie przewidzieć wydarzeń na Beltane, czy tego, że nieoczekiwanie w jego życiu ponownie zagnieździ się Anthony Shafiq.
— Świetnie sobie radzisz — stwierdził, uśmiechając się przewrotnie pod nosem. — Miesiąc lub dwa, a ludzie na dobre zapomną o incydencie bobrowym w twoim wykonaniu. No... Może z wyjątkiem Perseusza Blacka. Na nim to wywarło ogromne wrażenie.
Jak dotąd starał się trzymać informację na temat pierworodnego syna Blacka w tajemnicy. Liczył, że być może dojdzie do spotkania między tą dwójkę i pracownik Lecznicy Dusz pochwali się tym, że zamierzał nazwać syna akurat po bobrze. Och, ile by dał, żeby zobaczyć wówczas minę Nory. Nie, żeby lubił patrzeć, jak cierpi i robi się zawstydzona, jednak musiał przyznać, że był to nieco... komediowy twist, biorąc pod uwagę incydent z balu w Dolinie Godryka.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞