List dotarł do siedziby kowenu po opublikowaniu tego artykułu, późną nocą - zapieczętowany, zaadresowany do Isobell, nie do Arcykapłanki. Od starego przyjaciela.
Issie,
kiedyś pomyślałem sobie, że nie zrobisz niczego głupszego niż danie mi kosza na tamtym przyjęciu, ale jak widać, życie potrafi zaskakiwać i pozwoliłaś złapać się służbom. Nie będę kłamał - odrobinę załamała mnie wizja próby morderstwa na oczach tak gęstego tłumu, ale doceniam inwencję. Piszą o Tobie skarbie wszystkie gazety, jakie wpadły w moje oślizgłe łapy i umieścili przy opisach zdarzenia naprawdę ładne zdjęcia. Kiedy już wypuszczą Cię z wariatkowa, odezwij się do mnie, być może będę mógł pomóc Ci w zrealizowaniu tego wszystkiego poprawnie. Twoje szaleństwo rozpaliło we mnie jakieś nowe, brudne myśli, mam wrażenie, że możemy dogadać się na nowo.
kiedyś pomyślałem sobie, że nie zrobisz niczego głupszego niż danie mi kosza na tamtym przyjęciu, ale jak widać, życie potrafi zaskakiwać i pozwoliłaś złapać się służbom. Nie będę kłamał - odrobinę załamała mnie wizja próby morderstwa na oczach tak gęstego tłumu, ale doceniam inwencję. Piszą o Tobie skarbie wszystkie gazety, jakie wpadły w moje oślizgłe łapy i umieścili przy opisach zdarzenia naprawdę ładne zdjęcia. Kiedy już wypuszczą Cię z wariatkowa, odezwij się do mnie, być może będę mógł pomóc Ci w zrealizowaniu tego wszystkiego poprawnie. Twoje szaleństwo rozpaliło we mnie jakieś nowe, brudne myśli, mam wrażenie, że możemy dogadać się na nowo.
Briell
adnotacja moderatora
Odpowiedź na list znajduje się tutaj.
they should be
t e r r i f i e d
of me
t e r r i f i e d
of me