- Nie zaszkodziłoby ci trochę ruchu Tommy. - Odpowiedziała jeszcze. Jasne, byli czarodziejami, mogli sobie ułatwiać życie, ale czy zawsze było to, aż tak bardzo konieczne? Sama Nora należała do tej części czarodziejów, która nie nadużywała swoich zdolności magicznych, była rzemieślniczką, tak naprawdę to większość przedmiotów wychodziła po prostu spod jej rąk wzbogacona o magiczne składniki.
- Pięknie. - Skomentowała jeszcze pufy, które frunęły w równym rzędzie w powietrzu. Thomas zdecydowanie był dużo bardziej uzdolniony magicznie od niej, czasem mu tego odrobinkę zazdrościła, z drugiej jednak strony nie miała potrzeby, bo pomagał jej w wielu dziedzinach, dzięki czemu te braki jej nie przeszkadzały.
Przewróciła oczami słysząc słowa brata. Chyba nie zamierzał zaczynać pić przed rozpoczęciem imprezy, to mogło się zakończyć źle. - Mam nadzieję, że nie masz zamiaru próbować czegokolwiek zanim pojawią się goście. - Powiedziała do niego cicho, żeby nie daj Merlinie nie doszło to do uszu wujka, bo jeszcze zrobiłoby mu się przykro.
- Mógłbyś zostać moim testerem smaków, wystarczy tylko słowo. - Rzuciła do Woody'ego z uśmiechem. Wysyłała sporej części znajomych swoje nowe słodycze na spróbowanie, żeby zasięgnąć ich opinii na temat produktów, które chciała wprowadzić na stałe do menu. Nie do końca polegała na swoim zdaniu, bo panna Figg nie przepadała, aż tak za słodyczami, mimo, że umiała tworzyć naprawdę wybitne.
Przeniosła wzrok na brata, kiedy wujek wspomniał o jakimś specjalnym, mocniejszym trunku, który miał znajdować się w namiocie, pokiwała tylko przecząco głową, żeby nawet nie próbował iść tam teraz tego sprawdzać. Mieli jeszcze przed sobą sporo rzeczy do zrobienia.
Wtedy jej oczom, na brzegu morza ukazała się kobieta, chyba płakała, nie mogli jej tak tam zostawić. - Ktoś tam jest.[b] - Wskazała ręką w stronę, gdzie dostrzegła sylwetkę. [b] - Chyba trzeba jej pomóc. - Przecież jej tak nie zostawią na pastwę losu.