09.07.2024, 01:00 ✶
Mabel uśmiechnęła się na widok nieznajomego.
– Dzień dobry! – powiedziała wesoło, przyglądając się temu całemu Niko... Zaraz. Pan Sam powiedział, że to był jego brat niedźwiedź... Czy to znaczyło, że... – Pan też się potrafi zmieniać w niedźwiedzia? Ale fajnie!
Czemu ona tak nie potrafiła? Może kiedyś, jak będzie już starsza, po prostu nauczy się animagii, tak jak ciocia Brenna i pewnie ta pozostała dwójka.
Na kolejne rewelacje Mabel, aż się zapowietrzyła. Ona. Hipogryfy. Ona i hipogryfy! Mogliby pójść zobaczyć hipogryfy. I może byłaby szansa na to, aby się na jednym przeleciała! Faktu, że miałaby sprzątać kupy, jakoś nieszczególnie zarejestrowała, zbyt zaaferowana tym co usłyszała.
A najwspanialsze w tym wszystkim było to, że nie zdążyła się nawet spojrzeć błagalnie na mamę, bo mama już się zgodziła.
– Dziękuję! Jesteś najlepsza! – wykrzyknęła obejmując ją z całych sił, bo rzeczywiście jej mama naprawdę była najlepsza i żadna inna mama nie miała być prawa, nawet tak w połowie wspaniała, jak jej własna.
Potem posłała uśmiechnięte spojrzenie panu Samowi, nie wiedząc, czy i jego też powinna przytulić, czy nie. Nie chciała przecież, by poczuł się niezręcznie.
– Dziękuję! Będę odpowiedzialną asystentka! Zobaczycie! Czasem już pomagam mamie w pieczeniu, prawda mamo? Pamiętasz, jak zrobiłam te bułeczki dla Warownii? Wszystkim smakowały! Aaaaa – Tu zerknęła na pana Niko, oczy jej błyszczały z radości. – Jest coś, co powinnam wiedzieć o hipogryfach? Czy one lubią niedźwiedzie? A koty? A psy? Jakie one w ogóle widzą kolory? I jak się z nimi w sumie porozumiewacie? Wie pan, czasem zapominam, że nie wszystkie zwierzęta odpowiadają tak, jak Karl i na przykład czasem mówię do psów cioci Brenny i wujka Erika i czekam, aż one odpowiedzą. Ale to nic, bo i tak są strasznie kochane. Czy hipogryfy mają jakieś miejsca, gdzie się je lubi drapać? Mam taką książkę w domu, z obrazkami, i tam jest napisane dużo o hipogryfach, ale to takie bardziej naukowe rzeczy, a nie takie ciekawe.
Za tydzień będzie mogła zobaczyć hipogryfy. Czy to lato mogło być jeszcze lepsze? Chyba nie.
– Super! Ale ja i pan Sam wygramy! – odpowiedziała mamie, zachwycona faktem, że i ona będzie się ścigać. – Tylko proszę nie spadnij i nic sobie nie zrób, dobrze?
Mama w końcu może czasem szybko biegała, ale i często się potykała. Przynajmniej teraz miała pana Sama, aby ją łapał.
Karl w tym czasie zerknął na Sama i młoda Figg, była wręcz przekonana, że chciał odpowiedzieć mu jakoś złośliwie, ale w ostatnim momencie spojrzał na swoją przyjaciółkę i zmienił zdanie.
– To bardzo miła propozycja Samuelu i dziękuję ci za nią, ale chyba jednak wolę pozostać jedynie biernym obserwatorem tego wyścigu, o ile tak naprawdę istneje w ogóle takie pojęcie, jak bierny obserwator – Tu kot przeniósł swoje spojrzenie na drugiego czarodzieja. – Niko, tak? Widzę, że Samuel ci ufa, więc ufam ci, że nie zrobisz naszej Norze żadnej krzywdy. Powiedz mi jednak... Jaka jest twoja historia? Przedstaw mi proszę esencję swojego istnienia w kilku krótkich zdaniach.
– Dzień dobry! – powiedziała wesoło, przyglądając się temu całemu Niko... Zaraz. Pan Sam powiedział, że to był jego brat niedźwiedź... Czy to znaczyło, że... – Pan też się potrafi zmieniać w niedźwiedzia? Ale fajnie!
Czemu ona tak nie potrafiła? Może kiedyś, jak będzie już starsza, po prostu nauczy się animagii, tak jak ciocia Brenna i pewnie ta pozostała dwójka.
Na kolejne rewelacje Mabel, aż się zapowietrzyła. Ona. Hipogryfy. Ona i hipogryfy! Mogliby pójść zobaczyć hipogryfy. I może byłaby szansa na to, aby się na jednym przeleciała! Faktu, że miałaby sprzątać kupy, jakoś nieszczególnie zarejestrowała, zbyt zaaferowana tym co usłyszała.
A najwspanialsze w tym wszystkim było to, że nie zdążyła się nawet spojrzeć błagalnie na mamę, bo mama już się zgodziła.
– Dziękuję! Jesteś najlepsza! – wykrzyknęła obejmując ją z całych sił, bo rzeczywiście jej mama naprawdę była najlepsza i żadna inna mama nie miała być prawa, nawet tak w połowie wspaniała, jak jej własna.
Potem posłała uśmiechnięte spojrzenie panu Samowi, nie wiedząc, czy i jego też powinna przytulić, czy nie. Nie chciała przecież, by poczuł się niezręcznie.
– Dziękuję! Będę odpowiedzialną asystentka! Zobaczycie! Czasem już pomagam mamie w pieczeniu, prawda mamo? Pamiętasz, jak zrobiłam te bułeczki dla Warownii? Wszystkim smakowały! Aaaaa – Tu zerknęła na pana Niko, oczy jej błyszczały z radości. – Jest coś, co powinnam wiedzieć o hipogryfach? Czy one lubią niedźwiedzie? A koty? A psy? Jakie one w ogóle widzą kolory? I jak się z nimi w sumie porozumiewacie? Wie pan, czasem zapominam, że nie wszystkie zwierzęta odpowiadają tak, jak Karl i na przykład czasem mówię do psów cioci Brenny i wujka Erika i czekam, aż one odpowiedzą. Ale to nic, bo i tak są strasznie kochane. Czy hipogryfy mają jakieś miejsca, gdzie się je lubi drapać? Mam taką książkę w domu, z obrazkami, i tam jest napisane dużo o hipogryfach, ale to takie bardziej naukowe rzeczy, a nie takie ciekawe.
Za tydzień będzie mogła zobaczyć hipogryfy. Czy to lato mogło być jeszcze lepsze? Chyba nie.
– Super! Ale ja i pan Sam wygramy! – odpowiedziała mamie, zachwycona faktem, że i ona będzie się ścigać. – Tylko proszę nie spadnij i nic sobie nie zrób, dobrze?
Mama w końcu może czasem szybko biegała, ale i często się potykała. Przynajmniej teraz miała pana Sama, aby ją łapał.
Karl w tym czasie zerknął na Sama i młoda Figg, była wręcz przekonana, że chciał odpowiedzieć mu jakoś złośliwie, ale w ostatnim momencie spojrzał na swoją przyjaciółkę i zmienił zdanie.
– To bardzo miła propozycja Samuelu i dziękuję ci za nią, ale chyba jednak wolę pozostać jedynie biernym obserwatorem tego wyścigu, o ile tak naprawdę istneje w ogóle takie pojęcie, jak bierny obserwator – Tu kot przeniósł swoje spojrzenie na drugiego czarodzieja. – Niko, tak? Widzę, że Samuel ci ufa, więc ufam ci, że nie zrobisz naszej Norze żadnej krzywdy. Powiedz mi jednak... Jaka jest twoja historia? Przedstaw mi proszę esencję swojego istnienia w kilku krótkich zdaniach.