09.07.2024, 04:22 ✶
Uśmiechnął się. Dwie sztuki brzmiały dobrze. Dwie sztuki brzmiały bardzo dobrze, a zdecydowanie lepiej, niż jedna sztuką, nie ważne jak dobra, by nie była.
– Z przyjemnością. W takim razie coś nam wybiorę i dam znać – powiedział, a potem przyłożył rękę do ust i przekręcił ją, jakby zamykał drzwi na klucz. – Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Darzysz szczególną miłością jakąś konkretną epokę?
Oh, doskonale rozumiał o co chodziło Ricie. Stroje z minionych epok, zdecydowanie miały w sobie coś absolutnie fascynującego, nawet jeśli to moda kobieca wydawała się bardziej oszałamiająca. Czasem, aż samemu chciałoby się zorganizować przyjęcie w duchu jednej z minionych dekad.
Jonathan posłał jej rozbawione spojrzenie. Geny Charlotte najwyraźniej zrobiły swoje, bo Selwyn nie miał najmniejszej wątpliwości, że Rita poradzi sobie w życiu z tym całym nieprzeinaczaniem faktów.
– Hm... – powiedział, wpatrując się przez chwilę w zawartość swojej filiżanki. Naprawdę zależało mu na tym, aby Ricie pracowało się w OMSHMie jak najlepiej, ale nie był głupi i wiedział, że niektórzy i tak będą plotkować, nawet jeśli czarownica była uzdolniona, bystra i bez dwóch zdań poradziłaby sobie sama, nie ważne kto nie byłby jej szefem. – Nie wiem, czy to zniknie tak szybko Rito. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o twoje zdolności, bo je masz, ale ludzie są głupi i pewnie będą jeszcze trochę plotkować, aż im się nie znudzi. – Zawsze to była jakaś atrakcja, a Selwyn doskonale wiedział, że ich pracownicy, nie wykonywali najbardziej fascynującej pracy na całym świecie. Oczywiście, gdyby złapał kogoś na gorącym uczynku, sam najchętniej od razu wyjaśniłby takiego delikwenta. Chociaż może teraz i tak bardziej plotkowano o tym, że ich szef częściej bywał, niż nie w pracy.
– Z przyjemnością. W takim razie coś nam wybiorę i dam znać – powiedział, a potem przyłożył rękę do ust i przekręcił ją, jakby zamykał drzwi na klucz. – Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Darzysz szczególną miłością jakąś konkretną epokę?
Oh, doskonale rozumiał o co chodziło Ricie. Stroje z minionych epok, zdecydowanie miały w sobie coś absolutnie fascynującego, nawet jeśli to moda kobieca wydawała się bardziej oszałamiająca. Czasem, aż samemu chciałoby się zorganizować przyjęcie w duchu jednej z minionych dekad.
Jonathan posłał jej rozbawione spojrzenie. Geny Charlotte najwyraźniej zrobiły swoje, bo Selwyn nie miał najmniejszej wątpliwości, że Rita poradzi sobie w życiu z tym całym nieprzeinaczaniem faktów.
– Hm... – powiedział, wpatrując się przez chwilę w zawartość swojej filiżanki. Naprawdę zależało mu na tym, aby Ricie pracowało się w OMSHMie jak najlepiej, ale nie był głupi i wiedział, że niektórzy i tak będą plotkować, nawet jeśli czarownica była uzdolniona, bystra i bez dwóch zdań poradziłaby sobie sama, nie ważne kto nie byłby jej szefem. – Nie wiem, czy to zniknie tak szybko Rito. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o twoje zdolności, bo je masz, ale ludzie są głupi i pewnie będą jeszcze trochę plotkować, aż im się nie znudzi. – Zawsze to była jakaś atrakcja, a Selwyn doskonale wiedział, że ich pracownicy, nie wykonywali najbardziej fascynującej pracy na całym świecie. Oczywiście, gdyby złapał kogoś na gorącym uczynku, sam najchętniej od razu wyjaśniłby takiego delikwenta. Chociaż może teraz i tak bardziej plotkowano o tym, że ich szef częściej bywał, niż nie w pracy.