Należało utrzymać kontrolę nad sytuacją - zaprosił ładną dziewczynę na wieczorek hazardowy i zamierzał spędzić z nią czas. Wyłącznie z nią, nawet jak będą towarzyszyć im osoby postronne. Charakter spotkania wykluczał jakąkolwiek obecność nadopiekuńczego albo nawet apodyktycznego ojca i jego żony. Od tego typu spotkań dwójki młodych ludzi była jeszcze daleka droga do podejmowania decyzji mogących zawarzyć na całym życiu. Jak na razie wszystko układało się po jego myśli - świadczył o tym maślany wzrok wpatrzonej w niego Sophie. Wszystko tak naprawdę zależało od tego, czy uda mu się oszacować potencjalne zyski i straty, warunkujące jego działania. Tym co tak naprawdę warunkowało jego działania były pieniądze. Wszystkim Delacourom ich nie brakowało, ale doskonale wiedział, że pieniądze było dobrze czerpać z różnych źródeł.
— Dziesięć żetonów będzie dla ciebie wystarczające na początek. — Zapewnił swoją towarzyszkę. Obecna sytuacja wymagała od niego zachowania pozorów odpowiedzialności za tę dziewczynę, jakby naprawdę chciał ją ustrzec przed wpadnięcia w objęcia hazardu. W rzeczywistości nie miał na to wpływu i żadnej mocy sprawczej. To zawsze była kwestia silnej woli (której mu brakowało) i niekorzystnych okoliczności.
— Jak już wspominałem... pańska córka mi towarzyszy i to powinien być nasz wieczór. — Postawienie wprost tego rodzaju granic i zachowanie przy tym stosownej uprzejmości wymagało od niego wiele starań włożonych w zachowanie odpowiedniego tonu i dobieranie słów tak aby przekaz był wyraźny. Jako towarzysz Sophie też miał coś do powiedzenia. Nie był tłem. W dobrym tonie byłoby zapytać ich wspólnie.
Postawa pana Mulcibera nie rokowała dobrze w ich wzajemnych relacjach, jeśli będzie nadal trzymać się blisko jego córki i tej rodziny. Wszystko zależało od tego, ile tak naprawdę oni mają pieniędzy i czy dobrze oszacuje swoje szanse na uszczuplenie ich majątku. Wprawny oszust musi wiedzieć, kogo powinno się oszukać. Znacznie łatwiej było dokonywać tego rodzaju przekrętów z takimi osobami, jak Agnès.
Po otrzymaniu swoich żetonów skierował się wraz z Sophie w stronę sali, w której miała odbywać się gra w ruletkę.
Po przeproszeniu zgromadzonych tam osób i pozostawieniu na moment Sophie w towarzystwie, niejako pod opieką Agnès, powrócił zdecydował się powrócił do pomieszczenia, w którym można było wymienić pieniądze na żetony i zastawić przedmioty. Rozsądek powinien powiedzieć, że dla niego gra powinna zakończyć się przy ostatnich pięciu żetonach. W takich chwilach, jak ta, zdrowy rozsądek nie zabierał głosu. Dlatego teraz stał przed obliczem rzeczoznawcy Marcusa Flitwicka nie posiadając więcej pieniędzy w portfelu, tylko parę przedmiotów pod zastaw. Celowo nie zabrał ze sobą Sophie, gdyż przez konieczność zdobycia większej ilości pieniędzy w ten sposób mogłaby ucierpieć jego kreowanie się na bogacza.
— Bonsoir panie Flitwick. Potrzebuję więcej żetonów. Proszę wycenić ten przedmiot. Jest cenny i nie mówię tutaj o wartości sentymentalnej. Został wykonany z prawdziwego goblińskiego srebra, widzi pan jaki jest czyściutki i nawet nie zardzewiał a jest w mojej rodzinie od wielu pokoleń. Przekazywany z ojca na syna. Za jego wykonanie odpowiadał goblin Rochert Trzeci, przynależący do jednego znamienitszych goblińskich klanów rzemieślniczych. Jako bohater powstań stał się symbolem walki o wolność i godność goblinów. Chętnie opowiedziałbym całą historię do wyczerpania tematu, jednak czeka na mnie dziewczyna. — Nie zamierzając tracić czasu postanowił przejść do konkretów i przesunął w stronę tego mężczyzny srebrny kieszonkowy zegarek zdobiony podobizną smoka czarnego hebrydzkiego. Spoczywający na stole zegarek kieszonkowy w rzeczywistości nie miał tak barwnej historii, jaką starał się w tym momencie nakreślić. Historia magii nigdy nie była jego mocną stroną, jednak zdołał coś tam zapamiętać - chociażby to, że powszechne były bunty goblinów.
Oczywiście, nie pamiętał imion żadnych faktycznych bohaterów tych powstań to musiał jakiegoś wymyślić na rzecz podkręcenia historii tego zegarka. W rzeczywistości był zegarek kieszonkowy, podarowany mu przez ojca na ukończenie Akademii Beauxbatons. Srebro, z jakiego został wykonany, nie było srebrem goblinów. Czystość i dobry stan tego zegarka można było wyjaśnić tym, że o niego naprawdę dbał.
Używam rodowej przewagi