10.07.2024, 17:07 ✶
Charles uśmiechnął się, nie wiedząc, co sądzić o kolejnych komplementach. Piękne mogły być dziewczęta, zachody słońca, konie wyścigowe, może nawet ornamenty starożytnych budowli. Mężczyzna zaś? Mógł być urodziwy, przystojny, lecz nie piękny. A jednak to to słowo wybrał Laurent i powtarzał je po raz kolejny.
- Jesteś niesamowity. - Uśmiechnął się Charlie, jednak nie było to zwykłe pochlebstwo na temat tych jasnych włosów i niecodziennych oczu, a komentarz odnośnie łatwości, z jaką tamten operował słowem i używał swoich zalet.
Dość już mu było opium. Choć zaciągnął się ledwie parę razy, teraz wiedział, że to wystarczyło jak na pierwsze zderzenie z narkotykiem. Odurzał go sam dym, który unosił się między nimi, gdy kryształki tliły się w fajce. Będzie musiał przewietrzyć nim wróci wuj. Miał na to przynajmniej dwa dni, zważając na fakt, że Robert spędzi Lammas na Pokątnej.
A następnie wsłuchał się w pieśń Laurenta. Nie wiedział, czego się spodziewać, ale nie... tego. Wpatrzył się w istotę przed sobą, chłonąc dźwięki dochodzące z jej ust. Czy to przez narkotyk wydawało się, iż śpiewa cały chór? Czy to one sprawiły, że rzeczywistość zmieniła się, dostosowując do pieśni?
Reakcja odbiorcy z pewnością nie była dla syreny nowa. Charlie uchylił lekko usta, przyglądając się rozmówcy, jakby nie chcąc stracić ani jednego szczegółu, ani jednej wskazówki, która mogłaby odpowiedzieć mu na pytanie:
- Kim ty jesteś? - Zapytał ostrożnie, nie kryjąc swojego zachwytu.
- Jesteś niesamowity. - Uśmiechnął się Charlie, jednak nie było to zwykłe pochlebstwo na temat tych jasnych włosów i niecodziennych oczu, a komentarz odnośnie łatwości, z jaką tamten operował słowem i używał swoich zalet.
Dość już mu było opium. Choć zaciągnął się ledwie parę razy, teraz wiedział, że to wystarczyło jak na pierwsze zderzenie z narkotykiem. Odurzał go sam dym, który unosił się między nimi, gdy kryształki tliły się w fajce. Będzie musiał przewietrzyć nim wróci wuj. Miał na to przynajmniej dwa dni, zważając na fakt, że Robert spędzi Lammas na Pokątnej.
A następnie wsłuchał się w pieśń Laurenta. Nie wiedział, czego się spodziewać, ale nie... tego. Wpatrzył się w istotę przed sobą, chłonąc dźwięki dochodzące z jej ust. Czy to przez narkotyk wydawało się, iż śpiewa cały chór? Czy to one sprawiły, że rzeczywistość zmieniła się, dostosowując do pieśni?
Reakcja odbiorcy z pewnością nie była dla syreny nowa. Charlie uchylił lekko usta, przyglądając się rozmówcy, jakby nie chcąc stracić ani jednego szczegółu, ani jednej wskazówki, która mogłaby odpowiedzieć mu na pytanie:
- Kim ty jesteś? - Zapytał ostrożnie, nie kryjąc swojego zachwytu.